relevantRadio
Wyższe Seminarium Duchowne

Shrine Address

654 Ferry Road
PO Box 2049
Doylestown, PA 18901, USA

Tel. (215) 345-0600
      (215) 345-0601
      (215) 345-0607

Fax (215) 348-2148
info@czestochowa.us

Please make any donation to support The Shrine of Our Lady of Czestochowa.

Enter Amount:

700-lecie istnienia ZAKONU ŚW. PAWŁA PIERWSZEGO PUSTELNIKA Print E-mail

Św. Paweł Pustelnik z PaulinamiZakon Paulinów - Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika powstał w pierwszej połowie XIII wieku na Węgrzech z pustelników, którzy idąc za wezwaniem Kościoła, pod wpływem działania Ducha Świętego - postanowili realizować rady ewangeliczne w życiu wspólnym. Pustelnicy ci zamieszkiwali lasy i puszcze naddunajskie, a wpatrując się w Chrystusa przebywającego na pustyni, zapragnęli naśladować sławnego Pustelnika egipskiego - św. Pawła z Teb, żyjącego na przełomie III i IV wieku. Od imienia tego Patrona i Patriarchy nazwali się paulinami, tworząc nową społeczność zakonną w Kościele.

 

 

 

Wśród zakonów średniowiecza paulini-jako „bracia pustelnicy św. Pawła Pierwszego Pustelnika" zajmują odrębne miejsce zarówno różne od zakonów żebrzących jak i od mniszych zwłaszcza benedyktyńskich, chociaż równocześnie w samej organizacji są bardzo zbliżeni do pierwszych a w stylu i trybie życia - do drugich. Ten swoisty charakter zawdzięczają oni warunkom, w jakich powstali i ideologii eremityzmu, z którą są genetycznie i wyjątkowo związani. Nie mają bowiem paulini swojego formalnego założyciela w tym sensie, jak to posiadają inne rodziny zakonne. Nie mają też swego odrębnego pracodawcy, któryby im napisał odrębną regułę, wyznaczył specyficzne cele, charakter i zadania oraz określił posłannictwo i właściwe miejsce w Kościele.

Paulini stanowią bez wątpienia jedyny Zakon pochodzenia węgierskiego. Powstali oni na terenie Węgier branych nie w pojęciu dzisiejszego terytorium, ale w granicach Węgier historycznych, Węgier przeszłości. Zakon paulinów wywodzi się z tego ruchu eremickiego, jaki zwłaszcza w X, XI, XII i XIII wieku przeszedł prawie przez całą Europę, ale w szczególny sposób objął puszcze i lasy naddunajskie. To szybkie rozpowszechnienie się idei życia pustelniczego ze szczególnym nawiązaniem do życia pustelników z pierwszych wieków chrześcijaństwa ma również jakieś uzasadnienie społeczno-religijne a nawet społeczno-polityczne.

Wiek XIII przyniósł Węgrom wielkie zniszczenia kraju spowodowane najazdem Tatarów. Te okropności zniszczeń zmuszały do głębokich refleksji i stwarzały również podatny grunt dla rozwoju ducha eremityzmu, który zwłaszcza na początku XIII wieku stawał się zjawiskiem masowym. Pustelnicy zaczęli wypełniać lasy i puszcze naddunajskie, usiłując swym sposobem ascetycznego życia nawiązać do pustelników egipskich, syryjskich, palestyńskich, greckich i innych - z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Te nowe dążenia i tęsknoty za kontemplacją Boga w samotności znalazły podatny grunt w samym charakterze narodowym Węgrów. Niektórzy skłonni są nawet utrzymywać, że masowy rozwój tego bliżej nieznanego ruchu eremickiego wyrastał również z jakiegoś protestu wobec ówczesnych form życia zakonnego i był wyrazem tęsknoty powrotu do czystych źródeł pierwotnego eremityzmu, do stylu życia pierwszych chrześcijańskich pustelników, których uważano za "białych męczenników". Trudno jest dziś podać jednolitą charakterystykę duchowości pustelniczej, która cechuje się specyficzną oryginalnością, niepowtarzalnością, swobodą, prostotą ale i głębią. Pustelnik przecież podejmował surowy tryb życia, któremu sprzyjała sama pustynia ze swą charakterystyczną tejemniczością. Eremita, choć był dzieckiem swej epoki - to jednak z całą prostotą i swobodą ducha żył w samotności, realizował pokutę, praktykował post i umartwienie, trwał w milczeniu, skupieniu i modlitwie w obecności Boga. Był też on wyczulony na potrzeby Kościoła powszechnego i lokalnego, który wspierał swoim zaangażowaniem trwaniem przed Bogiem, przebywając z Nim sam na sam. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że z ducha eremityzmu zrodziło się wiele rodzin zakonnych. Paulini w swej najstarszej tradycji nawiązali do św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Św. Hieronim uważa go za najsławniejszego i pierwszego mistrza pustelników, który nie tyle słowem czy pismem, lecz raczej przykładem i swym sposobem życia zachęcił innych najbardziej do wstępowania w jego ślady.

Właściwy początek chrześcijańskiego eremityzmu przypada na wiek III i IV, kiedy to wskutek prześladowania chrześcijan - zwłaszcza za cesarza Decjusza - zaczęły się wyludniać wioski i miasta a zapełniać się ludźmi samotne puszcze i pustynie Afryki i Azji. Św. Paweł z Teb rzeczywiście uchodzi za inicjatora i twórcę chrześcijańskiego życia pustelniczego w ścisłym tego słowa znaczeniu. On za prześladowania Decjusza schronił się na pustynię Tebaidy i tam w samotnej pieczarze skalnej - "przepędził wiek na modlitwie" - jak mówi o nim św. Hieronim, umierając w 113 roku życia. Przykład jego surowego życia, dzięki św. Antoniemu, który go odszukał przed śmiercią - a zwłaszcza dzięki św. Hieronimowi, który napisał jego żywot, odbił się głośnym echem w ówczesnym świecie chrześcijańskim pociągając na pustynię licznych naśladowców. Powstają wówczas na pustyniach Egiptu liczne eremy a nawet skupiska pustelnicze.

Surowy ascetyzm tych pierwszych pustelników żyjących samotnie, zatopienie w kontemplacji Boga, różnego rodzaju praktyki pokutne oraz praca fizyczna wypracowały swoistą duchowość, wywierając również wpływ na umysłowość ówczesnego człowieka, któremu jeszcze bliskie i żywe były wzory tego rodzaju życia, zarówno z przykładu samego Chrystusa jak również wybitnych proroków. W każdej epoce dziejów i w każdym pokoleniu ludzkim nie brakuje nigdy licznych jednostek, wyrastających ponad przeciętność środowiska i pragnących całe swoje życie oddać w służbę wielkich ideałów religijnych czy społecznych.

Jak dalece ten pęd do eremityzmu ogarnął ówczesne umysły i serca świadczy fakt, że najwięksi Ojcowie i Doktorzy Kościoła przynajmniej okresowo prowadzili życie pustelnicze zanim oddali się później organizowaniu życia zakonnego czy pracy apostolskiej. Eremityzm swym zasięgiem objął nie tylko Egipt, ale również Palestynę, Syrię, Mezopotamię, Grecję i inne kraje.

Życie jednak samotne i odosobnione narażone było na wiele błędów i niebezpieczeństw. Dlatego z biegiem lat następuje jakby zmierzch eremityzmu a rozwój cenobityzmu.

Życie wspólne, klasztorne, zorganizowane pod jedną regułą i władzą dawało szersze możliwości realizacji rad ewangelicznych, zorganizowania liturgii i rozwijania wszelkiej i dobrej działalności.

Rozwijające się intensywnie życie klasztorne nie zlikwidowało jednak życia pustelniczego, które zawsze znajdowało zwolenników. Eremityzm wraz z cenobizmem przedostawał się z Egiptu najpierw do krajów zachodniej a następnie i środkowej Europy. Stało się to zapewne dzięki wspomnianemu żywotowi św. Pawła opracowanego przez św. Hieronima oraz żywotowi św. Antoniego Pustelnika, napisanego przez św. Atanazego a już ok. 370 r. przetłumaczonemu na łacinę. W ten sposób eremityzm przeniknął do Węgier. Historycy i kronikarze Zakonu paulinów (B. Bolesławski, A. Eggerer, Fr. Orosz, I. Pongracz i inni) pragną wykazać ścisłą łączność pustelników węgierskich z XIII w. - z których ostatecznie ten Zakon powstał - z patriarchą paulinów św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem. Jest również rzeczą zupełnie zrozumiałą, że z pojawieniem się i rozwojem katolicyzmu - pojawiają się też na Węgrzech wyższe formy życia ascetycznego przeszczepione zwłaszcza przez misjonarzy, którzy najczęściej byli mnichami.

Od chwili przyjęcia chrześcijaństwa przez Węgrów poprzez wieki zwłaszcza X, XI, XII i początki XIII życie pustelnicze rozwijało się tu bardzo bujnie.

Wypada też dodać, że gdy idzie o przejście eremityzmu w cenobityzm w warunkach węgierskich - to zachętę do tego dała w XIII wieku sama władza kościelna czyli przede wszystkim biskupi. Wpłynęły na to nie tylko nowe warunki społeczno-polityczne ale przede wszystkim nowe potrzeby Kościoła. Wszak otworzyły się przed nim nowe tereny a w związku z tym nowe potrzeby pracy apostolskiej a nawet misyjnej. Dlatego zapragniono zmobilizować i ześrodkować wszystkie siły tak, aby i pustelnicy żyjący dotychczas w rozproszeniu i samotnie - zostali zgromadzeni w nowe wspólnoty klasztorne i mogli swym przykładem życia oddziaływać na innych zbawiennie. Zresztą w tym samym kierunku szły zapotrzebowania duchowe i dążność samych pustelników.

Życie pustelnicze miało bezsprzecznie swoje wyjątkowe wartości. Kościół działający nie chciał i w tym wypadku zerwać z przeszłością a pozostając zawsze pod działaniem Ducha Świętego potrafił złączyć w harmonijną syntezę dawne tradycje pustelnicze z wymaganiami chwili obecnej i znakami czasu i stworzyć organizacyjnie nową społeczność zakonną, która w swej wewnętrznej strukturze ideologicznej i charakterze duchowości zachowałaby istotne elementy i wartości eremickie. Taką właśnie dwoistą naturę i złożony charakter będzie miał nowy Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika, który swymi początkami i rozwojem jest ściśle związany z ziemią węgierską. Tam powstał, tam też w pierwszym i najbujniejszym okresie swoich dziejów doszedł do wielkiego rozwoju i świetności. Stamtąd też zaczerpnął w głównej mierze swój charakter, duchowość i swoją strukturę ideologiczno-prawną. Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika bierze swój początek jak sama nazwa wskazuje, z życia pustelniczego. Dlatego od samego początku aż po dziś pragnie nawet w zmieniających się wciąż warunkach klasztornych zachować ducha i charakter pustelniczy. Paulini pomni na swe pochodzenie i surowość życia swoich ojców, obrali sobie za ideał życie św. Pawła Pierwszego Pustelnika i chcą nadal pozostać prawdziwymi miłośnikami samotności.

 

II. ŚW. PAWEŁ PIERWSZY PUSTELNIK PATRIARCHĄ I PATRONEM ZAKONU

 
    Sobór Watykański II poucza nas, że "już od początku byli w Kościele zarówno mężczyźni, jak i niewiasty, którzy chcieli przez praktykę rad ewangelicznych z większą swobodą iść za Chrystusem i wierniej Go naśladować, prowadząc na swój sposób życie Bogu poświęcone. Wielu spośród nich, z natchnienia Ducha Świętego, prowadziło życie pustelnicze lub tworzyło rodziny zakonne, które Kościół chętnie objął swą powagą i zatwierdził" (DZ. 1).

Naśladowanie Chrystusa i pójście za Nim stało się ostateczną normą i zarazem najwyższą regułą życia zakonnego. Przedziwna rozmaitość wspólnot zakonnych w Kościele, posiadających przecież różne powołania, charaktery duchowości, odrębne zadania i posłannictwa, staje się zrozumiała dzięki bogactwu samego Wzoru, jakim jest Jezus Chrystus. Jedni bowiem pragną gorliwie naśladować Chrystusa oddającego się przede wszystkim kontemplacji, inni zaś pragną pójść za Chrystusem zwiastującym rzeszom Królestwo Boże, uzdrawiającym chorych i ułomnych, błogosławiącym dzieciom i dobrze wszystkim czyniącym, lub nawracającym grzeszników, a nade wszystko posłusznym woli Ojca (Por. KK. 46).

Paulini od zarania swego istnienia pragnęli przede wszystkim wpatrywać się i naśladować Jezusa Chrystusa, pozostającego na modlitwie, poście i pokucie przez 40 dni w okolicach pustyni judzkiej. Dlatego w swoim Patronie, św. Pawle Pierwszym Pustelniku z Teb odczytywali właściwą sobie normę i niejako pierwszą podstawową regułę życia paulińskiego.

W dniu 15 stycznia każdego roku paulini obchodzą uroczystość św. Pawła Pierwszego Pustelnika, Patrona i Patriarchy Zakonu. O nim św. Hieronim napisał, że "bardzo miłował Boga". I rzeczywiście bez tej wielkiej miłości Boga niezrozumiały byłby dla nas ten sposób i styl życia, jaki sobie wybrał ten Mąż Boży. Z miłości dla Boga skazał się on świadomie i dobrowolnie na życie samotne i na całkowite zapomnienie, by przez prawie 90 lat pozostawać sam na sam z Bogiem. Początkowo, znając swe możliwości, poszedł na pustynię, aby chciwemu szwagrowi pozostawić swój majątek, odziedziczony po rodzicach. Ukrył się, by nie zdradzić Boga. Lękał się, że wśród okrutnych tortur może i on ulec, jak inni słabości i wyrzec się wiary w Jezusa Chrystusa. Z pewnością jako człowiek liczący około 22-23 lat życia, a więc młody i żywego temperamentu, przeżywał na pustyni chwile trudne. Rodziły się też w nim problemy, różne pytania, a może nawet wątpliwości co do słuszności, celowości czy sensu wybranej drogi. Miał szansę powrotu, ale jednak pozostał na pustyni do końca życia, będąc wierny Chrystusowi.

Dzieli nas ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem wielka przestrzeń czasu. On przeżył 113 lat - jak przypuszczają biografowie - w latach 228-341, również w wyjątkowo trudnych czasach. My żyjemy już w zmienionych warunkach życia i we współczesnych czasach, ale problemy i sprawy ludzkie są zawsze do siebie podobne. Św. Paweł nadal pozostaje paulinom bardzo bliski; bliski zwłaszcza poprzez Zakon, do którego przynależą i przez bogate dziedzictwo duchowe tego Zakonu.

Zwykle ludzie stawiają fundamentalne pytanie: jaki jest faktycznie związek dzisiejszych paulinów ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem? Pozornie tak łatwe pytanie wyzwala przecież jakże różne odpowiedzi. Zacznijmy od tego, co nie budzi zastrzeżeń.

 

1. Zakon św. Pawła Pierwszego Pustelnika

 

Już w pierwszym artykule Konstytucji Zakonu czytamy że pustelnicy, którzy w XIII wieku utworzyli na Węgrzech nowy Zakon "za głównego patrona obrali sobie św. Pawła z Teb i od jego imienia przyjęli nazwę paulinów". Początkowo nazywali się "bracia pustelnicy Świętego Krzyża". Ta czasowa nazwa była związana z faktem, że od 1250 r. klasztor św. Krzyża na górze Pilis był siedzibą wyższego przełożonego. Nie ulega też wątpliwości, że już od 1263 r. używają wspólnej nazwy "braci św. Pawła Pierwszego Pustelnika".

Są również i tacy, którzy utrzymują, że od chwili połączenia się dwóch pierwszych wspólnot, członkowie nowej społeczności zakonnej jako dawni pustelnicy, byli szczególnymi czcicielami i naśladowcami sławnego Pustelnika z Teb, św. Pawła Egipcjanina i ponadto uważali się za jego duchowych synów, i może nawet już od 1250 r. przyjęli wspólną nazwę "Braci Pustelników św. Pawła Pierwszego Pustelnika". Bł. Euzebiusz, biorąc udział - w charakterze wyższego przełożonego nowej wspólnoty zakonnej w synodzie ostrzyhomskim w 1256 r., pod protokółem synodu złożył własnoręczny podpis jako „prowincjał Braci św. Pawła Pierwszego Pustelnika". Poczynając od dekretu kardynała Gentilisa, legata papieża Klemensa V, zatwierdzającego Zakon i nadającego mu regułę św. Augustyna, aż po ostatni dekret Stolicy Apostolskiej, zatwierdzającym nowe Konstytucje (z dnia 26 sierpnia 1986 r.), Zakon jest powszechnie nazywany „Zakonem św. Pawła Pierwszego Pustelnika". Jeśli nawet w dokumentach oficjalnych i papieskich - z racji reguły św. Augustyna - niekiedy są nazwani „Braćmi św. Pawła Zakonu św. Augustyna", to przełożeni bardzo zabiegali u Stolicy Świętej, aby w kolejnych dokumentach ta nazwa była sprostowana. W ten sposób strzegli paulini swego genetycznego związku ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem. Gdy w toku różnych dyskusji, opracowujący projekt nowych Konstytucji, próbowali uprościć urzędową nazwę Zakonu, to jednak Stolica Apostolska upomniała się o pełną nazwę, przekazaną w tradycji zakonnej. Historycy i kronikarze Zakonu, podkreślając pustelnicze pochodzenie Zakonu, celowo ukazują szczególny związek paulinów z wszystkimi pustelnikami starożytności chrześcijańskiej, którzy również uważali św. Pawła Pierwszego Pustelnika za swego Twórcę, Mistrza i Ojca. Wyrazem tej łączności z eremitami jest również siedemnastowieczna tradycja ikonograficzna ubierania św. Pawła z Teb i wszystkich eremitów - jako jego naśladowców - w biały habit pauliński. Kronikarz Zakonu O. Andrzej Eggerer poświęcił aż cały rozdział, by przekonać czytelników, że Zakon Braci Pustelników wziął zarówno swą nazwą, jak i swój początek od Pawła z Teb. Na poparcie tej tezy przytacza on po dziś dzień jeszcze przekonywające racje.

Paulini chcieli się uważać naprawdę za "synów św. Pawła Pierwszego Pustelnika" pomimo, że zmieniające się warunki i czasy, jak i nowe zadania, które musieli nieraz podejmować, próbowały niszczyć czy osłabić te genetyczne więzi. Znamy dobrze wypowiedź Pana Jezusa skierowaną do Żydów, którzy rościli sobie pretensje, że są "potomstwem Abrahama" i uważali go za swego Ojca. Pan Jezus dał im wtedy pouczającą lekcję: "Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama" (J8, 39). Przekładając te słowa Jezusa Chrystusa do sytuacji paulińskiej trzeba by również powiedzieć: jeśli chcecie uważać się za synów św. Pawła Pierwszego Pustelnika, to musicie spełnić jego czyny. Wiadomo do czego zobowiązuje ten zaszczytny tytuł „synów pawłowych". Paulini nie chcieli być przecież synami wyrodnymi! Pomimo swych niedociągnięć, braków, chcą oni nadal uważać św. Pawła Pierwszego Pustelnika za swego Mistrza i Ojca. Zakon prawie od samego początku istnienia zatrzymuje aż dotąd nazwę, herb i godło św. Pawła Pustelnika.

Jak z symbolicznego drzewa Jessego - wywodzą się paulini jako potomkowie od swego Praojca św. Pawła Pustelnika. Postać św. Pawła z Teb uobecniona nawet w samej nazwie Zakonu, a przecież tak odległa w czasie, pomimo zmienionych już warunków, pełniła i nadal pełni funkcje zastępcze jakby Założyciela Zakonu z jakimś wielkim ładunkiem mocy inspirującej i zobowiązującej. Św. Paweł z Teb przywodzi stale na pamięć samą rzeczywistość pustyni z całym jej bogactwem duchowych wartości. Pustynia w okresie wielkich prześladowań była miejscem schronienia dla wielu ludzi i stawała się także sposobem zachowania najwyższych duchowych wartości. Na pustyni można było doświadczyć obecności Boga i Jego mocy; wyrazić względem Niego pełną postawę zaufania i oprzeć się na Nim zwłaszcza w momentach szczególnych zagrożeń. Pustynia stanowi coś z rodzaju poligonu doświadczalnego, jakiegoś styku i spotkania własnej słabości z Bożą Wszechmocą. Pustynia, będąc etapem w drodze po wyjściu z niewoli egipskiej do ziemi obiecanej, stwarza niezwykle sprzyjające okoliczności wyjątkowego doświadczenia Boga, który jest mocny, by wyprowadzić człowieka z każdej sytuacji, nawet z tej - po ludzku mówiąc - bez wyjścia.

Pustelnicy rozproszeni po leśnych samotniach i zebrani przez biskupa Bartłomieja i Euzebiusza w nową formę życia wspólnotowego, usiłowali zachować nadal doświadczone wartości eremityzmu. Przekazali je zaś następnym pokoleniom, zwłaszcza przez związanie Zakonu z duchowością sławnego Pustelnika z Teb, o którym św. Hieronim powie, że wyprzedził wszystkich wybitnych pustelników, nawet św. Antoniego. Wyidealizowana postać św. Pawła z Teb w ciągu całej historii Zakonu, była jakimś wymownym znakiem ostrzegawczym, aby nie odejść od zasadniczego profilu paulińskiej duchowości. Wyrazem tej troski było m.in. budowanie pierwszych paulińskich klasztorów w miejscach odosobnionych, z daleka od osiedli ludzkich.

Św. Paweł Pierwszy Pustelnik nie tyle mocnym głosem, ile raczej przekonywającym świadectwem własnego życia, przypomniał całemu światu, że tylko Bóg jest najważniejszy. Jemu należy się cześć i chwała! Bogu należy się wszystko! I w tym, paulini, widzą dziś również program dla swego życia zakonnego. Ponadto św. Paweł nie tylko obronił ale zachował w sobie na pustyni największe wartości duchowe. Dlatego św. Paweł Pustelnik jest i pozostanie dla paulinów wielkim znakiem, który ma szczególna wymowę, chociaż przyszło im żyć w odległości czasowej prawie siedemnastu wieków od niego. Św. Paweł z Teb był człowiekiem, który swym stylem życia zaprotestował przeciwko złu. Cały zresztą ruch eremicki był w jakimś sensie również ruchem protestacyjnym przeciwko złu, przeciwko rozmiękczeniu zasad chrześcijaństwa, przeciwko postawom minimalistycznym. Równocześnie był on tęsknotą za ewangelicznym radykalizmem życia dla Boga i ludzi. Taki jest zasadniczy charakter, zarazem ideologia eremityzmu i teologia pustyni, z którą paulini są gentycznie związani. Niektórzy skłonni są utrzymywać, że ten gwałtowny rozwój eremityzmu w Europie w X, XI, XII i XIII stuleciu, wyrasta również z jakiegoś protestu wobec ówczesnych form życia zakonnego i jest wyrazem tęsknoty powrotu do czystych źródeł pierwotnego anachoretyzmu, do stylu życia pierwszych pustelników, których słusznie uważano za "białych męczenników". Paulini w swej najstarszej tradycji ośmielili się nawiązać do duchowości św. Pawła Pierwszego Pustelnika, czyli do źródła najczystszego. To prawda, że istnieje dziś dramat ludzi osamotnionych i zagubionych w życiu.

Jeśli osamotnienie jest czymś strasznym dla człowieka, który jest istotą społeczną, to samotność dobrowolnie obrana, może okazać się twórcza i odradzająca. Tylko bowiem w samotności rodzą się i powstają wielkie dzieła, a nawet najwspanialsze arcydzieła sztuki, literatury, filozofii itp. jak też i duchowości. Ludzie wielcy zawsze poszukują i pragną takiej twórczej samotności. W niej bowiem dojrzewali najwięksi geniusze ducha.

Trzeba przyjąć również i drugą prawdę trudną, że Pan Bóg kieruje losami nie tylko poszczególnych ludzi, ale także losami zakonów. Paulini postanowili być Zakonem św. Pawła Pierwszego Pustelnika, a równocześnie Pan Bóg wyznaczył im takie wielkie zadania apostolskie na Jasnej Górze i w innych sanktuariach i ośrodkach duszpasterskich. I ten drugi znak czasu pragną poprawnie odczytać. Z jednej strony niewątpliwie musi zostać istotą pustelnictwa, zwłaszcza umiłowanie kontemplacji Boga i przebywanie sam na sam z Bogiem - z drugiej strony, nie wolno zapominać, że pustelnik zawsze powinien być gotowy służyć ludziom, którzy do niego przychodzą. Na Jasną Górę i do innych paulińskich sanktuariów czy ośrodków duszpasterskich przychodzą tłumnie ludzie. Uważano że to sam Pan Bóg tak sprawia. Jedno też jest pewne, że tę anonimową i ciężką pracę mogą wypełnić tylko pustelnicy. Ojciec święty Jan Paweł II proponuje wierność zarówno "charyzmatowi Pawłowemu", jak i "Maryjnemu" ("jasnogórskiemu"). W liście na 600-lecie Jasnej Góry i paulinów w Polsce z 9 sierpnia 1982 r. czytamy: „Najpierw upominamy was ojcowskim sercem, abyście śladem waszych przodków mieli na uwadze i przewidywali wymagania naszej epoki. Ale zarazem, byście nie odchodzili od pustyni, która karmiła, rozpalała miłością i ubogacała pobożność świętego Pawła. Nie odstępujcie od samotni ducha, medytacji i rozważania rzeczy wiecznych, bez czego wysycha źródło pobożności. Badajcie więc, umiłowani synowie, i pilnie studiujcie historię waszego Zakonu... Przeżyte przez Zakon jasne dni historii niech was uczą pogody i ciszy, dzięki której duch oderwany od spraw ziemskich pogrąża się w kontemplacji Boga. Wtedy bowiem duch sięgający w głębię Bożego prawa zapala pochodnię serca, użyczając innym światła. Podobnie jak ten, kto czerpie z krystalicznego źródła, podaje drugim wodę, której sam odczuwa pragnienie... Zakon wasz Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika pierwotny swój charakter wywodzi od tego chwalebnego Męża, będącego dla was źródłem i wzorem doskonałej cnoty. W czasie prześladowania Kościoła udał się on na pustynię Egiptu i tam zamieszkał w samotności. Ten zaś rodzaj samotnego życia sprowadził na Świętego wielkie Boże łaski. Nie tylko bowiem ominęły go zgubne prześladowania, ale rozwiały się jak mgła niebezpieczne ułudy i miraże świata. Nadto, pełna milczenia samotność, wznosząc jego ducha do Boga, sprzyjała wrodzonej religijności i karmiła jego ducha widokiem nieskażonej przyrody. Życie pustelnicze dawało też okazję hartowania ciała, zwłaszcza przez pracę i poszukiwanie środków do życia, oraz sposobność do wyrażania wiary w Bożą Opatrzność". Oto ojcowskie przypomnienie papieża Jana Pawła II, który poleca łączyć w jedno te dwa pozornie wykluczające się charyzmaty: "Niech życie wasze będzie wypełnione modlitwą, bo przecież jesteście wedle ducha waszego Ojca, Zakonem modlitewnym, modlącym się. I niech życie wasze będzie wypełnione nieustanną posługą duszpasterską ludziom którzy do was przybywają" (przemówienie do paulinów 6.VI.1979).

Muszą paulini na nowo docenić rolę "pustyni" w swoim życiu, ale nie powinni jej utożsamiać z głuchą samotnością, z ucieczką od ludzi, od ich spraw i problemów, czy z izolacją od życia i potrzeb Kościoła. Trafne odczytywanie "znaków czasu" jako znamienny rys paulińskiej duchowości, nakazuje wraz z umiłowaniem pustyni połączyć bezinteresowny trud pracy w służbie ludowi Bożemu. Umiejętność lub przynajmniej gotowość tworzenia harmonijnej syntezy i łączenia pustelniczych tradycji z potrzebami apostolskimi Kościoła, wykazywał Zakon w ciągu całej swej historii.

"Jesteście Zakonem pustelniczym i chcecie nim pozostać - mówił do paulinów prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński - ale życie Zakonu Paulińskiego nie jest łatwe, bo swój ideał pustelniczy musicie wypełnić w jak najbardziej niesprzyjających warunkach, bo w takim po prostu młynie Bożym, jakim na przykład jest Jasna Góra" (3.V.1957). Natomiast w liście do kapituły generalnej z dnia 23 maja 1969 r. pisał protektor i konfrater Zakonu: "Zapewne, kapituła i cały Zakon zmagają się z zadaniami, zda się, wzajemnie się wyłączającymi. Jesteście Zakonem pustelniczym, to znaczy Zakonem, który chociaż pracuje nie na pustyni, lecz wśród nieograniczonych rzesz, to jednak ma w sobie i powinien wyrabiać umiłowanie samotności i ducha eremickiego. Dzisiaj on jednak inaczej wygląda. Nie ma już prawie pustych miejsc na globie. Dlatego ruch eremicki dzisiaj, to raczej wewnętrzne skoncentrowanie się każdego zakonnika w samym sobie i w poszukiwaniu bezpośredniego kontaktu z Bogiem, jakiego ongiś szukał wasz duchowy Patriarcha święty Paweł Pustelnik. Nie znajdzie się już dziś w świecie tak sprzyjających warunków, jak dawniej. Dlatego też formacja ducha pustelniczego musi wyglądać inaczej. Musi objawiać się wielkim umiłowaniem obcowania wewnętrznego z Bogiem, w szukaniu Go i łatwym korzystaniu ze wszystkich sposobności, jakie nastręczają się wśród waszej ciężkiej pracy, aby odnajdywać w samotności swojego Boga, łatwo do Niego wracać, wykorzystać każdą sposobność obcowania z Nim, unikać zbędnych rozproszeń i z Niego czerpać moc do dalszej drogi i pracy". Jakże to jest trafna interpretacja zachowania ducha św. Pawła Pierwszego Pustelnika we współczesnych naszych warunkach.

Konstytucje zakonne zaliczają praktykowanie kontemplacji Boga w samotności oraz umiłowanie modlitwy liturgicznej do podstawowych cech i zadań paulińskiej wspólnoty {por. art. 3). W tychże Konstytucjach czytamy w artykule 26: "Święty Paweł Pierwszy Pustelnik obcujący sam na sam z Bogiem, tradycja naszych Ojców, a przede wszystkim modlący się Jezus Chrystus i Jego Matka, zobowiązują nas do nieustannego obcowania z Bogiem".

Trzeba uwierzyć na nowo w wartość, sens i potrzebę modlitwy. Modlitwa winna stać się życiową potrzebą, a przede wszystkim wyrazem miłości względem Boga. Wypada też zaznaczyć, że Zakon stwarza warunki do realizacji tego ducha Pawłowego.

 

2. Cześć i nabożeństwo do św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

 

W art. 32 Konstytucji Zakonu czytamy: "Współbracia powinni rozwijać w swej osobistej pobożności i w oddziaływaniu apostolskim nabożeństwa właściwe naszej rodzinie paulińskiej. Dlatego oprócz kultu maryjnego należy szczególnie pielęgnować nabożeństwo do św. Aniołów i św. Pawła I Pustelnika, patrona Zakonu, którego uroczystość obchodzimy wszyscy zarówno w naszych świątyniach, jak i domach zakonnych. W ten dzień ponawiamy także naszą profesję zakonną".

Najlepsze świadectwo o świętości Patriarchy paulinów złożył św. Antoni Pustelnik, który miał możność spotkania się z nim przed śmiercią. Św. Hieronim pisząc życiorys św. Pawła z Teb w oparciu o sprawdzone świadectwo uczniów św. Antoniego, ośmielił się go nazwać najsławniejszym i pierwszym spośród wszystkich pustelników. Kościół po stwierdzeniu - sposobem ówczesnego badania świętości i heroiczności cnót Pawła z Teb - uznał okazywaną mu cześć za słuszną i uroczystym aktem ogłosił go za Świętego. Miało to miejsce na synodzie rzymskim, odbytym pod przewodnictwem papieża Gelazego I w roku 494.

Miejsce uświęcone życiem św. Pawła przetrwało wieki i zostało otoczone szczególną czcią. Z biegiem czasu powstał tu nawet klasztor. Ciało św. Pawła, owinięte w płaszcz św. Atanazego, złożył św. Antoni do piaszczystej ziemi tuż obok pieczary, w której przepędził 90 lat życia na modlitwie. Zabierając zaś w spadku ze sobą tunikę Pawła, splecioną z palmowych liści, ku uczczeniu pamięci wielkiego Pustelnika i jego świętości, przyodziewał się nią dwa razy tylko w ciągu roku: w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego i Zesłania Ducha Świętego. Dzień śmierci św. Pawła przypadł na 10 stycznia, lecz z racji obchodzonej oktawy Trzech Króli, został przeniesiony na 15 stycznia. Bóg jednak chciał, aby Czcigodne szczątki Pawła były otoczone należną czcią. Już w VI w. cesarz Justynian I na miejscu pieczary Pawłowej wybudował kościół i klasztor pod jego wezwaniem. W 1169 r. cesarz Emanuel przeniósł relikwie św. Pawła do Konstantynopola i umieścił w nowo zbudowanej świątyni poświęconej Bogarodzicy. W czasie wojen krzyżowych ok. 1240 r., za staraniem obywatela weneckiego Jakuba Lanzio, wielkiego czciciela św. Pawła, czcigodne relikwie zostały przewiezione do Wenecji i umieszczone w kościele św. Juliana męczennika. Tam pozostawały przeszło 140 lat to jest do roku 1381, kiedy to król węgierski Ludwik I, zawierając pokój z Wenecją, wśród warunków traktatu pokojowego, umieścił i ten, aby mu wydano relikwie św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

Wśród wspaniałych uroczystości przewieziono święte szczątki do stolicy Węgier i złożono tymczasowo w królewskiej kaplicy, a później przeniesiono do naszego klasztoru św. Wawrzyńca pod Budą. Wkrótce król, biskupi i senatorowie oraz lud, wdzięczni św. Pawłowi za jego opiekę, ogłosili go uroczyście Patronem Węgier. Wierni, modlący się przy relikwiach Świętego Męża w specjalnie wybudowanej kaplicy, doznawali nadzwyczajnych łask i cudów. Sława św. Pawła ściągała do jego sarkofagu licznych pielgrzymów. Od pierwszych chwili zauważono, że wśród doznających łask za przyczyną św. Pawła, cieszyły się szczególnymi względami małe dzieci, które najczęściej przynosiły matki, aby polecić je opiece Świętego. Stąd powstał zwyczaj przyodziewania w białe habity paulińskie zwłaszcza małych chłopców na znak powierzenia ich szczególnej opiece św. Pawła. Do dziś został zachowany obrzęd błogosławienia dzieci w uroczystość św. Pawła. Poszczególne klasztory pilnie również zabiegały o to, aby mieć chociaż małe cząstki relikwii św. Pawła Patriarchy u siebie. Na skutek częstych najazdów tureckich, paulini zmuszeni byli ukryć relikwie św. Pawła wraz z pięknym sarkofagiem w zamku treńczyńskim, który niestety po zdobyciu przez Turków po roku 1526 został również zniszczony i spalony. Zachowały się tylko niewielkie szczątki relikwii, oddzielone od całości i przekazane do innych klasztorów. Nie ulega wątpliwości, że najgorliwszymi krzewicielami czci i nabożeństwa do św. Pawła byli zawsze jego duchowi synowie - paulini.

Od samego początku chrześcijaństwa w naszym kraju Św. Paweł miał swych naśladowców w życiu pustelniczym. Do nich należy m.in. pięciu braci męczenników, św. Andrzej Świerad i wielu innych. Lecz przede wszystkim cześć św. Pawła Pierwszego Pustelnika szerzyli paulini od chwili przybycia na Jasną Górę. O. Augustyn Kordecki wspomina w swej "Nowej Gigantomachii", że podczas cudownej obrony Jasnej Góry,- Szwedzi widywali na murach jasnogórskiej fortecy oprócz Bogarodzicy - siwowłosego starca św. Pawła, który swoją opieką i modlitwą otaczał miejsce powierzone straży swych duchowych synów.

Szczególnie jednak zaczęła się szerzyć cześć św. Pawła od czasu strasznej zarazy w 1708 r., która zbierała obfite żniwo. Wówczas w kościele Świętego Ducha w Warszawie zaczęto odprawiać nabożeństwa pokutno-przebłagalne i usilnie proszono o wstawiennictwo wielkiego Pokutnika św. Pawła, jak też ślubowano pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Kroniki Zakonu podają, że gdy w całym kraju szalała zaraza, jednemu z mieszczan warszawskich ukazał się św. Paweł Pierwszy Pustelnik i zalecił podjęcie pokuty, podobnie jak kiedyś w Niniwie poszczono przez 40 dni. Wielu dzięki tej pokucie ocalało przed niebezpieczeństwem zarazy. Inicjatorem podjęcia pokutnej pielgrzymki pieszej na Jasną Górę był sam przeor klasztoru warszawskiego paulinów O. Innocenty Pokorski i gorliwy kurator Arcybractwa Pięciorańskiego Antoni Gromadzki. O. Innocenty Pokorski wspomina również o pieszej pielgrzymce poznańskiej z 1622 r. i toruńskiej, oraz o innych pielgrzymkach podjętych pod wpływem wizji św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Na historycznym wotum miasta Warszawy, zarejestrowanym pod datą 2 lipca 1711 r., spośród wszystkich patronów wstawiających się do Matki Bożej Jasnogórskiej o uratowanie od zarazy, na pierwszym miejscu umieszczony jest nasz Patriarcha. Nie ulega wątpliwości, że pokutny charakter ślubowanej pielgrzymki warszawskiej wyrasta również w jakimś stopniu z duchowości naszego Patrona, który swoją postawą i swoim przykładem wzywa zawsze do autentycznej przemiany życia i pokuty. Duchowa przemiana może jedynie ocalić człowieka moralnie i duchowo zagrożonego. "Słowa poruszają i pouczają, ale tylko przykłady pociągają". To przysłowie i w tym przypadku znalazło swoje potwierdzenie, gdyż św. Paweł Pierwszy Pustelnik zawsze zachęca do naśladowania przykładu jego życia pokutniczego.

Paulini chcieli być zawsze pierwszymi naśladowcami i zarazem propagatorami kultu i nabożeństwa do św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Ku jego czci budowali kościoły, stawiali najpiękniejsze kaplice i fundowali okazałe ołtarze w swych świątyniach. Postać św. Pawła umieszczali na frontonach kościołów, przyozdabiając je równocześnie wspaniałym herbem paulińskim, świadczącym również o powiązaniu z pustynią Pawłową. W klasztorach swoich, zwłaszcza w miejscach wspólnych spotkań, zawieszali artystycznie wykonane obrazy. Można też spotkać wspaniale wykonane polichromie o tematyce życia św. Patriarchy. Na jego cześć układali też paulini piękne hymny i pieśni. Codziennie do swego Patrona odmawiali specjalne wezwania litanijne. Przyjął się piękny zwyczaj, by na wzór św. Pawła - z gestem rozłożonych rąk - modlić się prywatnie, a nawet publicznie. Tradycja przekazała nam m.in. piękną modlitwę do św. Pawła Pierwszego Pustelnika, odmawianą przed spoczynkiem z rozłożonymi i podniesionymi rękami. Nekrolog zakonny przytacza konkretne i wspaniałe przykłady paulinów, którzy na wzór swego Patriarchy, umierali klęcząc z rękami rozłożonymi i podniesionymi na znak krzyża (tak umierał np. O.Stefan Kuczyński zmarły w 29 roku swego życia w Leśniowie 22 stycznia 1763 roku).

Specjalnego opracowania i omówienia wymagałby kult oddawany św. Pawłowi w liturgii, zwłaszcza, że paulini do XVI w. posiadali własne księgi liturgiczne - mszał i liturgię godzin. Wymaga to jednak żmudnego studium i ofiarnej pracy odpowiednio przygotowanych ludzi. Ponadto paulini w ciągu historii posługiwali się specjalnym modlitewnikiem i własnym ceremoniałem. Opracowanie np. formularza Mszy św. ku czci św. Pawła i liturgii godzin oraz odpowiedniego ceremoniału i modlitewnika paulińskiego, wymagało dłuższego czasu tak, aby kierując się zaleceniami i zasadami Soboru Watykańskiego II w tym względzie, nie zaprzepaścić przekazanego nam bogatego dziedzictwa, które trzeba było przecież ująć w nowej szacie słownej i teologicznej bardziej zrozumiałej dla dzisiejszego paulina. Trzeba również zauważyć, że nie tylko sami paulini - jako duchowi synowie - oddają cześć św. Pawłowi Pierwszemu Pustelnikowi. Wiele innych zakonów i nawet ludzi świeckich wzywa ufnie jego wstawiennictwa u Boga, a niektórzy z nich pragną naśladować jego ewangeliczny radykalizm życia bez reszty oddanego Bogu w maksymalnym zapomnieniu i wyrzeczeniu siebie.

W ciągu historii aż po dzisiejsze czasy nie brakowało też takich, którzy ten kult pragnęli osłabić, a nawet podważyć. Niektórzy, ulegając błędom pseudoreformacji, ośmielili się wyrzucić św. Pawła Pierwszego Pustelnika z katalogu świętych, z kalendarza liturgicznego, a nawet zaczęli podważać historyczność jego osoby. Już wówczas wysuwane wątpliwości zdecydowanie zostały obalone, zwłaszcza przez kardynałów Bellarmina i Baroniusza. Nie dziwi nas i to, że od czasu do czasu w historii Kościoła pojawiają się tacy ludzie, którzyby chcieli zniszczyć święte i zdrowe tradycje, bo im nie pasują do ich założeń czy osobistych postaw życiowych. Św. Paweł Pierwszy Pustelnik nie tyle potrzebuje dziś apologetów i obrońców, ile bardziej prawdziwych naśladowców. Zakon paulinów potrzebuje z pewnością ludzi światłych, rozważnych, mądrych, wykształconych, zaangażowanych w realizację posłannictwa, przedsiębiorczych i pełnych zdrowych inicjatyw. Najbardziej jednak oczekuje ludzi autentycznie świętych, prawdziwych naśladowców św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

 

3. Historyczność św. Pawła Pierwszego Pustelnika w świetle tekstów patrystycznych.

 

Św. Hieronim był bez wątpienia pierwszym pisarzem starożytności chrześcijańskiej, który przekazał nam wiadomości dotyczące osoby św. Pawła z Teb i w ten sposób przyczynił się bardzo do rozpowszechnienia Pawłowego stylu życia w Kościele. Wielu bowiem ludzi, z napisanego przez Hieronima "Żywotu św. Pawła Pierwszego Pustelnika" czerpało natchnienie i wzór dla swego życia.

Tę pierwszą biografię o św. Pawle z Teb napisał św. Hieronim prawdopodobnie po osobistym zetknięciu się z pustynią w latach 375-379 w okolicy małego miasta Chalcis, znajdującego się o sto pięćdziesiąt mil na południe od Antiochii. Hieronim spotkał się tam po raz pierwszy z licznymi pustelnikami, którzy zrobili na nim wspaniałe wrażenie. Ich surowe i prawdziwe pokutnicze życie wzbudziło w nim podziw i uznanie. Jak nas sam informuje, pustelnicy ci, często rozważali i dyskutowali pomiędzy sobą, kogo naprawdę należy uznać za "pierwszego" i prawdziwego pustelnika? Wszystkim też już dobrze był znany "Żywot św. Antoniego" Pustelnika, napisany przez św. Atanazego. Św. Antonii w opinii ogółu uchodził raczej za twórcę i propagatora życia monastycznego. Strygończyk powołując się na świadectwo zwłaszcza dwóch uczniów św. Antoniego - Amathasa i Makarego oraz na różne opinie i ustne przekazy, i zachowane tradycje, postanowił napisać - w języku łacińskim - żywot Pawła z Teb, ukazując go jako wzór doskonałego pustelnika. Dopiero przed swą śmiercią św. Paweł dotąd nieznany, został odnaleziony i zaszczycony odwiedzinami św. Antoniego. Z pewnością dzięki temu żywotowi, napisanego przez Hieronima, osoba św. Pustelnika z Teb, słusznie nazwanego "pierwszym" znana jest po dziś. Nikt nie powinien mieć uzasadnionych wątpliwości, co do treści samego dzieła, napisanego przecież przez autora o wielkim zmyśle krytycznym, który równocześnie władał po mistrzowsku i z wielką swobodą różnymi rodzajami literackimi. Wyrazem tego jego polotu literackiego mogą być różne opowiadania anegdotyczne i opisy przyrody. Przedstawiona jednak w tym małym dziele postać Pierwszego Pustelnika nie może budzić żadnych zastrzeżeń ani wątpliwości, gdyż jego głos w dyskusji i podjętej polemice na temat św. Pawła z Teb, zostałby odrzucony przez tych, którzy mieli inne opinie. Autor pisał to dzieło w klimacie pustyni, osobiście doświadczając zarazem jej wartości jak i surowości. W liście do Eustachium dzieli się tymi swoimi przeżyciami, udrękami i doświadczeniami pustyni. O popularności "Żywotu św. Pawła Pierwszego Pustelnika" świadczą po dziś, licznie zachowane rękopisy czyli tzw. kodeksy i to nie tylko w języku łacińskim, ale również greckim, koptyjskim, syryjskim, etiopskim i arabskim. Nie ulega też wątpliwości, że św. Hieronim napisał życiorys św. Pawła z Teb w języku łacińskim. Inne zaś zachowane rękopisy są raczej tylko tłumaczeniem jego dzieła z języka łacińskiego. Nie wyklucza się też możliwości, że obok relacji i opowiadań, autor "Żywotu św. Pawła z Teb" mógł skorzystać z jakichś źródeł pisanych, zwłaszcza z Pisma św. jak to czynili wszyscy pisarze chrześcijańscy. Niektóre opowiadania jak np. o kruku, który dostarczał codziennie Pawłowi chleba, o wilczycy i dwóch lwach oraz opis ukazania się fauna czy hipocentaura - mają miejsce również w innych żywotach pustelników i mnichów. Ich znaczenie jest raczej literacko-symboliczne i są raczej wymownymi znakami Bożej Opatrzności i nie należy ich rozumieć w dosłownym znaczeniu. Św. Hieronim jednak wielokrotnie w swych późniejszych pismach i dziełach potwierdza historyczność postaci św. Pawła z Teb, a nawet podejmuje polemikę z tymi, którzy mieli wątpliwości, że Paweł jest osobą historyczną, konkretną i realną. Wątpliwości te rodziły się najczęściej z cudowności opisanych w tym małym dziełku. Powieściowy charakter jego opowiadania a zwłaszcza opisy anegdotyczne przyrody a zwłaszcza pustyni spowodowały nawet u niektórych czytelników życiorysu wątpliwości co do rzeczywistego istnienia św. Pawła, którego św. Hieronim chciał ukazać jako wzór do naśladowania. Autor zdawał sobie z tego sprawę i dlatego w innym życiorysie tj. w "Żywocie św. Hilariona" zwraca się zdecydowanie przeciwko tym wątpiącym o istnieniu św. Pawła z Teb. Pisze on tak: "Z tego to powodu także i ja... wyrażam pogardę względem głosów oszczerców, którzy kiedyś uwłaczając mojemu Pawłowi, teraz być może będą uwłaczać również Hilarionowi; krytykując życie pustelnicze pierwszego, a drugiemu zarzucając aktywność, insynuując, iż ten, który żył zawsze w ukryciu, nie istniał, a ten kto był widziany przez wielu, nie zasługuje na szczególną uwagę. To samo czynili dawniej także ich przodkowie-faryzeusze, którym nie podobało się zarówno pustelnicze życie Jana Chrzciciela i jego posty jak i tłumy, które otaczały Pana i Zbawcę oraz jego pokarmy i napoje. Ja jednak przyłożę rękę do zamierzonego dzieła i zatkawszy sobie uszy, ominę sycylijskie psy". Ta zdecydowana odpowiedź świadczy dobitnie o przekonaniu św. Hieronima co do historyczności św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Zdaje sobie sprawę i o tym informuje czytelnika, że czerpał on wiadomości z różnych opowiadań, które w pewien sposób nabierały cech nadzwyczajnych prawie legendarnych. "Co innego jest jednak chwalić Zmarłego w ogólnie przyjęty sposób, a co innego opisywać jego konkretne cnoty". Chciał przez to stwierdzć, że opis literacki pozwala mu na pewną swobodę, ale to nie powinno rodzić wątpliwości co do konkretnego życia św. Pawła z Teb.

Dzieło Hieronima spotkało się od razu z ogromnym wzięciem u współczesnych mu odbiorców. Żadne z jego dzieł nie było tak często przedrukowywane ani też nie miało tak wielu sławnych wydawców. Powodów popularności tego dzieła należy dopatrywać się chyba w tym, że w owym czasie istniało ogromne zapotrzebowanie na tego rodzaju gatunek literacki żywotu św. Pawła. Dlatego też w wyżej wspomnianym "Żywocie św. Hilariona" wystąpił święty Hieronim przeciwko tym, którzy "uwłaczają św. Pawłowi z Teb", krytykując jego życie pustelnicze, zarzucając bezpodstawnie, że ten "który żył w ukryciu - nie istniał".

Na wielu innych miejscach w swoich dziełach broni św. Hieronim historyczności św. Pawła z Teb, żeby jego literacki opis pełen polotu literackiego nie przysłonił realnej i rzeczywistej postaci św. Pustelnika.

W swoim liście X pisanym [377-78 r.] do stuletniego starca imieniem również - Pawła zamieszkałegc_w mieście Concordia w pobliżu Akwilei, dedykuje mu swój żywot "jeszcze starszego Pawła" z Teb. Cały list jest entuzjastyczną pochwałą długiego życia, które jest owocem cnót oraz prezentacją przesłanego dziełka o św. Pawle, który powinien być, wzorem do naśladowania życia oddanego bez reszty kontemplacji Boga. Św. Paweł z Teb - w zamiarze Hieronima - powinien być dla starca Pawła z Concordia prawdziwym Mistrzem.

W innym liście XXII (o zachowaniu dziewictwa) adresowanym do młodej Eustochii (383-84), córki sławnej matrony rzymskiej Pauli i senatora Toskocjusza wspomina św. Pawła Pustelnika. Pisze on tak: "Zdaję sobie sprawę w tym momencie, że pisząc o dziewicach potraktowałem dość powierzchownie mnichów, dlatego to przejdę obecnie do opisu trzeciego sposobu życia, do tych, których zwą anachoretami, którzy to wychodzą z klasztorów i udają się na pustynię zabierając ze sobą jedynie chleb i sól. Twórcą tego rodzaju życia był Paweł, a propagatorem Antoni i - jeślibym sięgnął dalej - księciem Jan Chrzciciel". W powyższym fragmencie Hieronim raz jeszcze ukazuje, że św. Paweł Pustelnik był inicjatorem życia pustelniczego, zaś św. Antoni - największym propagatorem tego stylu życia. Hieronim najbardziej chwali trzeci rodzaj życia ascetycznego - życie pustelnicze, którego twórcą był Paweł, a rozpowszechnił je Antoni. Ten sposób życia, zapoczątkowany przez Pawła z Teb, może i powinien służyć Eustochii jako doskonały wzór życia całkowicie oddanego Bogu.

Podobnie w liście z 955 r. (LVIII), napisanym do Paulina z Noli, który wraz ze swą żoną Terazją poświęcił się praktykowaniu życia ascetycznego i dobroczynności, ukazuje na przykład życie św. Pawła z Teb. Zarówno Paulinów jak i Terazji, która z żony stała się raczej jego siostrą duchową - ukazuje Hieronim ideał życia mniszego i ascetycznego. Z tego to powodu wymienia "książąt naszego stanu" - tzn. autorów życia pustelniczego. Tak jak inne stany mają swoich protagonistów, tak też i anachoreci powinni naśladować przykłady swoich poprzedników. Pisze on: "Każdy stan ma swoich przewodników... My zaś mamy w naszym stanie za przywódców Pawła, Antoniego, Hilariona, Makarego...".

W kolejnym liście pisanym w 404 r. do dziewicy Eustochii (CVIII) po śmierci jej matki Pauli, św. Hieronim wychwala jej surowy styl życia, zaznacza równocześnie że chciała ona naśladować życie pustelnicze praktykowane przez Pawła i Antoniego. Właśnie owa "pustelnia Antonich i Pawłów" została wybrana i zaproponowana przez Hieronima jako wzór życia poświęconego Bogu, który starała się i chciała praktykować Paula.

W trzeciej części Kroniki ("Chronicon") zapoczątkowanej przez Euzebiusza z Cezarei św. Hieronim wspomina również św. Pawła z Teb. Pisze on że: "Mnich Antoni w wieku stu pięciu lat umiera na pustelni. Miał on zwyczaj opowiadać osobom do siebie przychodzącym o niejakim Pawle Tebańczyku, mężu niezwykle świętym, którego śmierć opisałem w krótkim dziełku". Ten fragment Kroniki jest bardzo ważnym tekstem, aczkolwiek św. Paweł Pustelnik wspomniany został w nim niejako ubocznie, ponieważ Hieronim raz jeszcze potwierdza, że napisał osobno Vita S. Pauli, ponadto ustala datę śmierci Antoniego i wreszcie podkreśla, że Antoni był wielkiem krzewicielem kultu św. Pawła.

Znając datę śmierci Antoniego w 356 roku, w wieku 105 lat, a także wiedząc, że on odwiedził i pogrzebał ciało Pawła mając 90 lat, możemy wyznaczyć prawdopodobną datę śmierci Pawła na rok 341.

Autorzy pogańscy pisali biografie o swoich sławnych mężach i niekiedy oszczerczo przeciwstawiali ich chrześcijanom jako ludziom niewykształconym, "głupim", słowem - uważali oni naśladowców Chrystusa za ludzi o bardzo niskiej kulturze. Hieronim postanowił przeciwstawić się temu i zniweczyć ataki pogan na chrześcijaństwo. W związku z tym napisał w latach 392-93 również dzieło o chrześcijańskich mężach sławnych i szlachetnych. W ostatnim rozdziale tego dzieła, autor pisze także o sobie samym i daje wykaz swych dzieł, umieszczając na pierwszym miejscu "Żywot św. Pawła Mnicha (Pustelnika)".

Na podstawie tego fragmentu możemy jeszcze raz stwierdzić, że „Żywot Pawła Pustelnika" został napisany przez Hieronima jako jego pierwsze dzieło literackie, ponieważ Autor, wymieniając swoje dzieła, zachowuje porządek chronologiczny.

Przytoczone fragmenty z dzieł św. Hieronima są potwierdzeniem, że Hieronim był wielkim czcicielem św. Pustelnika z Teb i zarazem broni jego historyczności.

Nie ulega też wątpliwości, że osoba Pawła z Teb weszła na trwałe do tekstów patrystycznych. Jest w tym też wielka zasługa św. Hieronima.

Poniżej przytoczymy teksty innych jeszcze ojców Kościoła, odnoszące się do osoby św. Pawła z Teb, które są świadectwem nieprzerwanej tradycji patrystycznej, według której Paweł z Teb był Pierwszym Pustelnikiem i jako taki stał się przykładem i wzorem życia dla wielu ascetów. Nie był to jednak wzór wyidealizowany, czy fikcyjny ale jak najbardziej konkretny i realny.

Historyczność Pawła była poddawana w wątpliwość zwłaszcza w czasach reformacji. Przyczyniły się do tego głównie dwa czynniki: cudowności opisane w dziełku napisanym przez Hieronima oraz odkrycie jeszcze innych żywotów św. Pawła zredagowanych w różnych językach różniących się od "Żywotu św. Pawła" ułożonego przez Hieronima. Różnice te - jak się okazało - są tylko pozorne. Całą późniejszą, długą dyskusję na temat pierwszeństwa "Vita S. Pauli" Hieronima przed innymi żywotami, można streścić w ten sposób, że Hieronim jest bez wątpienia pierwszym autorem "Żywotu św. Pawła" w języku łacińskim. Dzieło to zostało przełożone potem na język grecki i z tej wersji sporządzono prawdopodobnie kolejne tłumaczenia na język koptyjski, syryjski, etiopski i arabski. Prawie wszystkie teksty patrystyczne ukazują Pawła z Teb w podobny sposób, jak to uczynił Hieronim w "Vita S. Pauli".

Niektórzy Ojcowie Kościoła w swoich dziełach wspominają również o pewnym Pawle, ale nie ukazują go, jak to uczynił św. Hieronim, który widział w nim Pierwszego Pustelnika. Z pewnością chodzi tu o zupełnie innego Pawła, który również istniał, ale rzeczywiście nie można go w żaden sposób utożsamiać - z tym Pawłem, który był inicjatorem życia pustelniczego, księciem, mistrzem i wodzem pustelników.

Dla ilustracji warto przytoczyć wypowiedzi - innych Ojców Kościoła odnoszące się również do osoby św. Pawła z Teb, które zależą od św. Hieronima i są świadectwem nieprzerwanej tradycji patrystycznej, według której Paweł z Teb był Pierwszym Pustelnikiem.

Jan Kasjan, jeden z najwybitniejszych pisarzy w Galii w V w. znał dobrze życie pustelnicze, gdyż przebywał wśród mnichów egipskich i palestyńskich. Stawia on wysoko życie anachoretów, którzy naśladowali pierwszych pustelników i określa ich stan jako "wspanialszy", Swoje wzory do naśladowania odnajduje w świętych mężach Starego Testamentu, takich jak Eliasz czy Elizeusz, a w Nowym Testamencie Jan Chrzciciel.

Św. Paweł Pustelnik zostaje wspomniany zarówno w części poświęconej cenobitom (wiodącym życie wspólnotowe) jak i anachoretom. Oba te fragmenty należą do trzeciej części dzieła Collationes, napisanych w latach 428-429.

Oto fragment jego wypowiedzi Jana Kasjana dotyczącego cenobitów: "Był to jedynie najstarszy rodzaj mnichów, który nie tylko pod względem czasu, lecz także i łaski jest pierwszym. Trwał on przez wiele lat w sposób nienaruszony aż do czasu opata (raczej: mistrza starca) Pawła lub Antoniego. Także i obecnie aż do tej pory możemy widzieć jego ślady w różnych cenobiach"...

Inny fragment dotyczący anachoretów: "Z tej liczby mężów doskonałych i - że tak się wyrażę - z wielce płodnego korzenia zrodziły się także kwiaty i owoce świętych anachoretów. Święty Paweł i święty Antoni, których trochę wcześniej wymieniłem, uważani są za inicjatorów tej formy życia, którzy nie byli powodowani bojaźnią czy też wadą niecierpliwości, lecz pragnieniem doskonalszego postępu i Boskiej kontemplacji i z tego powodu pogrążali się samotnie w pustyni. Jest to prawdziwe, chociaż wydaje się, że ten pierwszy z nich udał się na pustynię w czasie prześladowania, aby uniknąć zasadzek swoich własnych krewnych". Jan Kasjan nazywa anachoretami tych ludzi, którzy żyją w ukryciu jak św. Paweł z Teb.

W tym fragmencie dotyczącym anachoretów czytamy, że do czasu Pawła i Antoniego istnieli wyłącznie cenobici. Dopiero pod wpływem Pawła i Antoniego i za ich przykładem utworzył nowy rodzaj życia ascetycznego - anachoreci. Jan Kasjan opiera się w swej opinii nie tylko na tradycji łacińskiej ale także egipskiej, gdyż sam spędził wiele czasu w Egipcie i poznał dobrze tamtejsze życie monastyczne. Przytacza on również przyjętą już tradycję, że twórcą życia pustelniczego był św. Paweł z Teb i św. Antoni.

Podobnie Sulpicjusz Sewer w Dialogach opowiada, że podczas swojego pobytu w Egipcie ok. 400 roku Postumian odwiedził miejsce, w którym żył św. Paweł z Teb. Pisze on tak: „Odwiedziłem dwa klasztory św. Antoniego, które jeszcze i dziś są zamieszkiwane przez jego uczniów. Dotarłem także do miejsca, w którym żył św. Paweł Pierwszy Pustelnik. Widziałem Morze Czerwone, pasmo góry Synaj, której wierzchołek sięga prawie nieba i w żaden sposób nie można się do niego dostać".

Fragment tej wypowiedzi potwierdza, że postać Pawła z Teb, ukazana przez Hieronima jest postacią historyczną.

Jak już powiedzieliśmy, od momentu ukazania się "Vita S. Pauli" znaleźli się tacy, którzy - po przeczytaniu tego dziełka - uważali, że Paweł z Teb nigdy nie istniał. Jak wspomina Baroniusz w swoich Rocznikach Kościelnych także reformatorzy zaczęli negować historyczność opowiadania Hieronimowego. Uczeni zeszłego stulecia jednak i prawie wszyscy współcześni przyjmują, że św. Paweł był postacią historyczną. Dzieło Hieronima traktują jako nowelę literacką lub powieść, w której historyczna postać św. Pawła Pustelnika ukazana została w sposób literacki, ozdobiona wieloma dziwnymi i fikcyjnymi opowiadaniami, stanowiącymi charakterystyczne cechy tego rodzaju literackiego.

Podobnie jak Sulpicjusz Sewer w 1716 r. nawiedził to miejsce również Claudio Sicardi S.I. i opisał widok klasztoru św. Pawła Pierwszego Pustelnika, zbudowanego tam, gdzie spędzał swe życie przez 90 lat św. Pustelnik. Opis Claudio Sicardiego zgadza się z relacją Postumiana.

Sydoniusz Apolinary w V w. w swoich Carmina wspomina o tunice Pawłowej podarowanej Antoniemu. Tym samym jest również świadkiem tradycji, zgodnie z którą Paweł z Teb uważany jest za mistrza Antoniego i jako taki - za inicjatora życia pustelniczego.

W dekrecie gelazjańskim w V w. znajdujemy wyraźne potwierdzenie, że św. Hieronim jest autorem żywotu św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Dlatego żywot ten zostaje z szacunkiem przyjęty do ksiąg kościelnych, a przez to nie jest ani apokryfem ani pismem heretyckim czy też utworem wykorzystywanym przez heretyków.

Izydor z Sewilii pisząc dzieło o Kościelnych obowiązkach wspomina wielkich zwiastunów i prekursorów życia pustelniczego Izajasza, Eliasza, Jana Chrzciciela i wielkich Ojców Egiptu, wśród których na pierwszym miejscu znajduje się Paweł z Teb. Pisze on m.in. "następnie zaś pojawili się wspomniani przywódcy tego sposobu życia: Paweł, Antoni, Hilarion, Makary i inni Ojcowie, których przykładem święty stan mniszy żywił się na całym świecie". Ta wypowiedź właśnie jest wyrazem tradycji patrystycznej, zgodnie z którą św. Paweł z Teb był inicjatorem życia pustelniczego i poprzez dzieła Izydora, ostatniego Ojca Kościoła Zachodniego, wchodzi ona do myśli średniowiecza.

Z powyżej przytoczonych fragmentów pism Ojców Kościoła wynika jasno, że począwszy od Hieronima tradycja patrystyczna uważa św. Pawła z Teb za inicjatora życia pustelniczego i sławi go jako wodza i mistrza wszystkich pustelników.

Po tych wstępnych uwagach wypada się zapoznać z treścią „Żywotu św. Pawła z Teb", którego św. Hieronim nazwał pierwszym i najsławniejszym pustelnikiem, inicjatorem i mistrzem życia prawdziwe pustelniczego.

Nie ulega wątpliwości, że dzieło św. Hieronima ma wybitnie charakter dydaktyczny i jest redagowane w podobnym charakterze literackim jak niektóre księgi Pisma św. Czytelnik winien zwrócić uwagę nie tylko na dane biograficzne św. Pawła z Teb ale również na cele, które przyświecały autorowi. Wyraża je zwłaszcza wyraźnie w ostatnim fragmencie swego dzieła. Dla św. Hieronima życie pustelnicze przedstawiało wielką wartość i dlatego postanowił po zbadaniu opinii - zabrać głos pisząc "Żywot św. Pawła" Pustelnika z Teb.

 

4. Żywot św. Pawła Pierwszego Pustelnika w/g św. Hieronima.

 

1)     Wielu miało często wątpliwości co do tego, kto zapoczątkował życie pustelników (mnichów) na pustyni1. Jedni cofając się daleko w przeszłość przyznawali początki Eliaszowi i Janowi (Chrzcicielowi). Jednakże Eliasza uważamy za proroka wyższego od pustelnika (mnicha), Jan zaś zaczął prorokować, zanim się urodził (był bowiem według opinii Jezusa "więcej niż prorokiem"). Inni zaś, na czym zdanie ogółu się opowiada, twierdzą, iż pierwszy Antoni2 ten stan obrał, co częściowo jest prawdziwe. Nie tyle on bowiem pod tym względem wyprzedził, co raczej wszystkich zachęcił do obrania tego (pustelniczego) stanu. Amatas zaś i Makary3 uczniowie Antoniego, z których pierwszy pochował ciało swego mistrza, twierdzą i teraz, że pewien Tebańczyk to zapoczątkował, choć nazwa (pustelników) nie od niego pochodzi. Za tym zdaniem i my się opowiadamy. Inni znowu mówią o tym, co im się spodoba i tak, że on (Paweł) mieszkał w podziemnej pieczarze, od stóp włosami porośnięty i wymyślający wiele innych rzeczy nie do wiary o czym mówić byłoby stratą czasu. Ponieważ te opowiadania były bezwstydnym kłamstwem, zdaje się, iż zbijać ich nie potrzeba. A że o Antonim już po grecku i po rzymsku (po łacinie)4 wiele troskliwie zostało pamięci przekazane, postanowiłem coś napisać o początku i końcu Pawła, raczej dlatego, iż o tym nie pisano, niż polegając na swym uzdolnieniu. Co się zaś tyczy środkowego okresu życia i jakie znosił zasadzki szatanów, o tym nie wie żaden człowiek.

2)   Za prześladowania Decjusza5 i Waleriana6, podczas którego Korneliusz7 w Rzymie, Cyprian8 w Kartaginie ponieśli męczeństwo, szczęśliwie krew przelawszy, ta groźna burza sprawia, że wiele kościołów w Egipcie i w Tebaidzie9 zaludniło się pustelniami. Chrześcijanie pragnęli wtedy zginąć od miecza za imię Chrystusa. Jednakże podstępny wróg takie cierpienia wymyślał, aby raczej zabić ich dusze, niż ciała. Tak, iż jak mówił Cyprian, który sam został umęczony: "Tych, którzy pragnęli umrzeć, nie wolno było zabijać10. Aby jego (cesarza) okrucieństwo lepiej było znane, dla pamięci podaję dwa przykłady.

3)   Męczennika, trwałego w wierze, którego nie pokonały kolce i rozpalone żelaza, kazał miodem posmarować i ze związanymi w tył rękami położyć, gdy słońce niezmiernie paliło, aby zginął od ukąszeń much ten, którego przedtem nie pokonały rozżarzone żelaza. Pewnego młodzieńca, będącego w kwiecie wieku, kazał zaprowadzić do bardzo pięknego ogrodu. Tam wśród białych lilii, czerwonych róż płynął strumyk, którego wody mile szemrały, a powiew wiatru poruszał łagodnie liście drzew. Tam położono go na wysłanym pierzem łożu. Aby się nie mógł poruszyć obwiązano go wieńcami z kwiatów. Gdy wszyscy odeszli, przystąpiła do niego piękna nierządnica i poczęła pieszczotliwie obejmować jego szyję i - rzecz wstrętna nawet w słowach - drażnić go1 l aby podnieconego żądzą zmysłową podporządkować sobie w bezwstydnym zwycięstwie. Co uczynić i jak się odwrócić? - Żołnierz Chrystusa nie wiedział. Kogo nie zwyciężyły katusze, pokonała żądza. Jednakże za natchnieniem niebios, pogryzłszy język, wypluł go w twarz tej, która go całowała. I tak uczucie zmysłowe, zostało pokonane wielkim bólem.

4)   Gdy się to wszystko działo, w dolnej Tebaidzie mieszkał wraz ze swą siostrą mężatką Paweł. Jego rodzice już umarli, pozostawiając znaczny majątek. Miał lat około szesnastu, był biegły w naukach greckich i egipskich12, miał łagodne usposobienie; gorąco kochał Boga. Gdy burza prześladowania wybuchła, usunął się do bardziej oddalonej i ukrytej miejscowości. Do czego jednak żądza złota nie pobudzi ludzkiego serca13. Mąż siostry zamierzył wydać tego, którego powinien był ukrywać. Nie powstrzymały go od występku jak zwykle bywa, ani łzy żony, ani pokrewieństwo, ani myśli, iż Bóg z góry wszystko widzi. Udał się do Pawła, zaopiekował się nim; do okrucieństwa posługiwał się przywiązaniem.

5)   Gdy bardzo rozumny młodzieniec zdał sobie z tego sprawę, uciekł w góry na pustynię, aby tam doczekać końca prześladowania. Z czasem jednak konieczność zamienił na dobrowolną chęć i powoli szedł coraz dalej, niekiedy zatrzymywał się, aż wreszcie często to czyniąc, znalazł górę skalistą, a u jej stóp wielką pieczarę, którą zamykał kamień. Po jego usunięciu a ludzie mają chęć poznać to, co ukryte, tym silniej badając, ujrzał wewnątrz wielkie podwórze. Na nim pod otwartym niebem rozwijała swe gałęzie stara palma, osłaniając strumyczek jak najczystszej wody. Zaledwie wypłynął przez maleńki otwór, a ziemia, z której się wydostał, z powrotem w siebie go wchłaniała. Były tam również dość liczne mieszkania, a w nich zardzewiałe kowadła i młoty, których używano do bicia pieniędzy. W tym miejscu, jak podają pisma egipskie, był (ongi) warsztat, gdzie bitą fałszywą monetę w czasie, gdy Kleopatra złączyła się z Antoniuszem14.

6)    Upodobawszy sobie to miejsce, jakby przez Boga mu ofiarowane, spędził tam całe życie na modlitwie i samotności. Pokarmu i odzienia dostarczała mu palma. Aby się komuś nie wydało niemożliwe, świadczę się Jezusem i Jego świętymi aniołami, iż w tej części pustyni, która łączyła Syrię z Saracenami15 znałem i znam mnichów, z których jeden w celi pustelniczej zamknięty przez lat trzydzieści, żywił się chlebem jęczmiennym i mętną wodą. Drugi zaś w starej cysternie, po syryjsku zwanej Gubbą, codziennie spożywał tylko pięć suchych fig. Za niemożliwe wydaje się tym, którzy nie wierzą, iż dla wierzących wszystko jest możliwe16.

7)   Lecz wracam do tego, od czego rozpoczęłem. Gdy już sto trzydzieści lat błogosławiony Paweł wiódł na ziemi niebiańskie życie, a dziewięćdziesięcioletni Antoni przebywał w innej pustelni, przyszło temuż do głowy, jak sam był zwykle opowiadać, iż nie ma na pustyni takiego, który by był tak jak on doskonały. A oto, gdy w nocy spoczywał, było mu okazane, iż jest dalej inny, o wiele odeń lepszy i że winien się wybrać, aby go zobaczyć. Zaraz o świcie czcigodny starzec, podpierając laską słabe członki, wyruszył w drogę, nie wiadomo dokąd.

W południe słońce żarem paliło, ale nie zaniechał dalszej drogi. "Wierzę, powiedział, memu Bogu, iż ukaże mi swego sługę, jak mi to przyobiecał". Na tym urwał, bo ujrzał potwora, pół człowieka, pół konia, któremu fantazja poetów dała nazwę hipocentaura. Skoro go zobaczył, umocnił swe czoło zbawiennym znakiem krzyża. "Hej - powiedział do niego, gdzie w tych stronach przebywa sługa Boży". Na to ów, zgrzytając, nie wiem, czy raczej wymruczał czy wypowiedział i mając twarz straszliwie włosiem okrytą, usiłował łagodnie coś wyrazić i podniósłszy prawicę, wskazał upragnioną drogę. Potem z szybkością ptaka przebiegł otwartą równinę i zniknął z oczu zdziwionemu pustelnikowi. Nie wiem, czy to szatan, aby go przestraszyć, taką przybrał postać, czy też pustynia, jak zwykła to czynić, płodna w tak potworne zwierzęta i takie rodzi zwierzę.

8) Oczywiście zdumiony Antoni, zastanawiając się nad tym, co zaszło, wyruszył w dalszą drogę. Niebawem wśród kamienistej doliny ujrzał niskiego wzrostu człowieka z wykrzywionym nosem, z rogami na czole, a dolna część jego ciała kończyła się kozimi nogami. Na ten widok Antoni, jak dobry żołnierz, uchwycił tarczę wiary i pancerz nadziei. Jednakże wspomniane stworzenie zaofiarowało mu dar na drogę, owoc palmy (daktyla), jak zadatek pokoju. Spostrzegłszy to, Antoni przystanął i zapytał owego, kim jest. Taką otrzymał odpowiedź: Jestem śmiertelnym, jednym z tych, których pogaństwo, zwiedzione różnymi błędami, czci, nazywając faunami, satyrami, zmorami17. Jestem wysłany przez mych towarzyszy. Prosimy, abyś się za nami wstawił do wspólnego Pana, a dowiedzieliśmy się, iż przybył ongi dla zbawienia świata, i na całą ziemię rozległ się głos jego18. Na te słowa twarz starca, wędrowca, obficie zalała się łzami. Wylał je, jako wspaniały objaw radości, jaką pałało jego serce. Cieszył się oczywiście z chwały Chrystusa i zguby szatana; zarazem dziwił się, iż mógł zrozumieć owego mowę i uderzywszy laską w ziemię, tak powiedział: "Biada ci, Aleksandrio19, iż za Boga czcisz potwory. Biada ci, nierządne miasto, w którym szatani z całego świata się zgromadzili. Co teraz powiesz? Bestie mówią o Chrystusie, a ty zamiast Bogu, cześć oddajesz potworom"! Zanim skończył, owo rogate stworzenie j ak ptak odleciało. Aby ktoś nie sądził, iż wierzyć w to nie można, wiadomo w całym świecie, co się zdarzyło za rządów Konstancjusza20. Przyprowadzono do Aleksandrii podobnego do opisanego żywego człowieka i stał się on widowiskiem dla całego ludu. Potem jego zwłoki, nasolone, aby pożarem słońca nie uległy rozkładowi, posłano do Antiochii21, aby je cesarz widział.

9)  Lecz dalej o tym, co zamierzałem. Widział tylko ślady zwierząt i wielki obszar pustyni. Nie wiedział, co ma czynić, dokąd skierować swe kroki. Już drugi dzień minął. Jedno mu pozostało, ufać, iż Chrystus nie może go opuścić. Drugą noc spędził w ciemnościach na modlitwie. Ledwie nieco zaświtało, zobaczył w pobliżu wilczycę, jak dysząc z pragnienia, wczołgała się w jakiś otwór u stóp góry. Śledził ją oczyma, a gdy zwierzę się oddaliło, zbliżył się do pieczary i począł się wniej rozglądać. Jednakże ciekawości nie zaspokoił, bo z powodu ciemności niczego nie mógł zobaczyć. Lecz jak Pismo mówi: "W miłości nie ma bojaźni22, wszedł do pieczary wstrzymując oddech, jak doświadczony badacz, powoli idąc, często przystawał i nadstawiał ucha, czy nie usłyszy jakiego głosu. Wreszcie wśród groźnych nocnych ciemności z dala ujrzał światło. Szybko do niego biegnąc, potrącił kamień, co wywołało hałas. Na ten głos błogosławiony Paweł zamknął otwarte drzwi i zasuwą je umocnił. Wówczas Antoni padł u drzwi i do godziny szóstej23, a i dłużej prosił, aby mu wejść pozwolono. Tak mówił: "Wiesz, kim jestem, skąd i dlaczego przybyłem. Wiem, iż nie zasługuję na to, aby cię widzieć, jednakże nie odstąpię, zanim cię nie zobaczę. Zwierzęta przyjmujesz, dlaczego człowieka odpędzasz? Szukałem i znalazłem. Pukam, aby mi otworzono. Jeśli tego nie uproszę, umrę u drzwi twoich; z pewnością trupa pochowasz. Tak mówił i uparcie na swym miejscu pozostawał. Na to bohater taką krótką (od Pawła) otrzymał odpowiedź24. "Nikt nie prosi grożąc, nikt łzami nie obraża. I dziwisz się, że cię nie przyjmuję, skoro przybyłeś, aby umrzeć". I śmiejąc się Paweł otworzył wejście. Po otwarciu obaj, obejmując się pozdrowili się swym imionami; wspólnie dziękowali Panu.

10)  Po udzieleniu świętego pocałunku, Paweł usiadłszy,taką z Antonim nawiązał rozmowę: „to ten, którego szukałeśz takim trudem; słabe są jego członki i rozwichrzone jegosiwe włosy. Widzisz człowieka, który wnet prochem się stanie. Ponieważ jest prawdą, że miłość wszystko znosi, opowiedzmi, proszę, co z ludźmi się dzieje; czy w starych miastachwznoszą nowe budowle, kto światem teraz rządzi, czy są jeszcze tacy, którzy się trzymają szatańskich błędów? W czasie rozmowy widzą kruka, który usiadł na gałązi drzewa i z niej spokojnie ku nim zleciał i przed ustami zdziwionych cały chleb położył. Po jego odlocie Paweł powiedział: „Oto łaskawy i miłosierny Pan obiad nam przysyła. Już przez sześćdziesiąt lat otrzymuję stale połowę chleba, jednakże na przybycie twoje Chrystus swoim żołnierzom podwoił miarę żywności".

11)     Po złożeniu więc dziękczynienia Panu obaj usiedli naskraju czystego jak kryształ źródła. Tu nawiązał się spór, ktoma chleb podzielić; trwał przez cały dzień, prawie do wieczora, Paweł powołał się na obowiązek gościnności, Antoni sięopierał, wiek uwzględniając. Wreszcie uradzono, iż każdy zprzeciwnej strony chleb uchwyci i będzie go do siebie ciągnąć, aż jego część w jego rękach pozostanie. Następnie przechyliwszy się, nieco wody ze źródła się napili i złożywszyfanu ofiarę chwały, noc spędzili na czuwaniu. Gdy dzień ziemi został przywrócony, błogosławiony Paweł tak powiedziałdo Antoniego: „Wiedziałem, iż dawno mieszkałeś w tych krainach; wiedziałem od dawna, iż Bóg obiecał mi cię za towarzysza. Ponieważ już zbliżył się dzień mego zgonu, a zawszepragnąłem rozstać się z tym życiem, a być z Chrystusem25, poukończeniu biegu (mego życia) pozostaje mi korona sprawiedliwości. Ciebie Pan przysłał, abyś pochował moje ciało i ziemię oddał ziemi26.

12)    Na te słowa Antoni zapłakał i wzdychając, prosił (Pawła), aby go nie opuszczał i na tę drogę wziął go ze sobą natowarzysza. Na to ów: „Nie powinieneś tego szukać, co jesttwoim lecz co cudzym dobrem. Byłoby ci lepiej, abyś porzuciłbrzemię ciała i szedł za Barankiem, lecz wypada abyś bracipouczał swym przykładem. Dlatego proszę, idź, o ile ci to trudne nie będzie, przynieś mi płaszcz, jaki otrzymałeś od biskupa Atanazego27, abyś nim owinął moje ciało".

Jednakże nie dlatego błogosławiony Paweł o to prosił, aby mu bardzo na tym zależało, czy gnijące jego ciało będzie odziane, czy bez odzieży, skoro przez czas tak długi tylko połączonymi liściami palmy się przyodziewał, lecz chciał odchodzącego uchronić od smutku, jaki mu jego śmierć by sprawiła. Gdy zdumiony Antoni o Atanazym i jego płaszczu usłyszał, widząc w Pawle jakby Chrystusa i czcząc w jego

piersiach Boga, nie śmiał nic odpowiedzieć, lecz płacząc ucałował jego oczy i ręce i wybrał się w powrotną drogę do klasztoru, który potem zajęli Saraceni. Jednakże jego nogi nie mogły dotrzymywać kroku jego duchowi. Lecz choć słabe ciało postami i starczymi laty było złamane, jednakże duch jego zwyciężył starość.

13)    Wreszcie zmęczony, ledwie dysząc, wrócił do swegomieszkania. Zabiegli mu dwaj jego uczniowie, którzy od dawna mu służyli. Tak doń powiedzieli: „Gdzie tak długo przebywałeś, ojcze?" „Biada mi grzesznikowi, odrzekł, bo kłamliwie imię mnicha noszę. Widziałem Eliasza, widziałem Janana pustyni i widziałem z całą prawdą Pawła w raju". Zamknąwszy usta, bijąc się ręką w piersi, wyniósł płaszcz z celi.Gdy go uczniowie prosili, aby obszerniej im opowiedział, cozaszło, odrzekł: „Jest czas milczenia i czas mówienia"28.

14)  Potem wyszedł i nic nie spożywszy, udał się w tę samą,jaką przybył drogę. Tego pragnął, tego chciał zobaczyć, kuktóremu jego oczy, wszystkie myśli były skierowane. Lękałsię bowiem, co rzeczywiście się stało, iż w jego nieobecnościPaweł odda Chrystusowi należącego do Niego ducha. A gdyjuż drugi dzień zajaśniał i pozostało jeszcze trzy godziny drogi,ujrzał Pawła, lśniącego śnieżną bielą, jak otoczony rzeszą anio-łów, chórem proroków i apostołów, unosił się do nieba29. Natychmiast padł twarzą na ziemię, piaskiem posypał sobie głowę ipłacząc, wzdychając powiedział: „Dlaczego Pawle, mnie opu-szczasz? Czemu odchodzisz, nie pożegnawszy się ze mną? Takpóźno cię poznałem, tak szybko się oddalasz".

15)   Później opowiadał błogosławiony Antoni, iż z takąszybkością przebiegał resztę drogi, że leciał jak ptak. I słusz-nie. Skoro wszedł do pieczary, ujrzał bezduszne ciało ze zgię-tymi kolanami, w postaci stojącej, ze wzniesionym rękami. Wpierwszej chwili sądził, iż Paweł żyje i z nim się też modlił.Nie słysząc jednak żadnych zwykłych westchnień modlącegosię, z płaczem go pocałował i zrozumiał, że nawet trup zmar-łego w takiej usłużnej postawie modli się do Boga, dla którego wszystko żyje.

16)  Owinąwszy więc zwłowki, wyniósł je na zewnątrz,śpiewając hymny i psalmy według chrześcijańskiego zwyczaju. Martwił się Antoni, iż nie ma motyki, aby mógł ziemię wykopać. Zastanawiał się, wiele do głowy przychodziło mu pomysłów i tak powiedział: „Jeśli wrócę do klasztoru, to droga zajmie cztery dni. Jeśli tu zostanę, to nic nie pomogę. Niech więc umrę, Chryste, jak przystało, obok twego bojownika; niechaj padłszy, oddam ostatnie tchnienie ". Gdy tak w duchu rozważał, przybiegły z głębi pustyni dwa lwy z rozwianymi na szyjach grzywami. Na ich widok zrazu się przeraził, lecz wzniósłszy ponownie swą myśl do Boga, stał nieustraszenie, jakby widział gołębie. Owe zaś lwy, wprost biegnąc, stanęły u zwłok błogosławionego starca i wywijając ogonami, położyły się u jego stóp i poczęły straszliwie ryczeć, tak im można było poznać, że jak mogą go opłakują. Następnie w pobliżu zaczęły nogami ziemię wydrapywać, na wyścigi piasek wyrzucać i wykopały otwór, mogący pomieścić jednego człowieka. Zaraz potem, jakby domagając się nagrody za podjętą pracę, poruszając uszami, ze zgiętym karkiem przybiegły do Antoniego i lizały jego ręce i nogi. Zrozumiał, iż proszą o błogosławieństwo. Niezwłocznie, wielbiąc Chrystusa za to, iż zwierzęta odczuwają istnienie Boga, tak powiedział: „Panie, bez którego skinienia i liść z drzewa nie zleci, ani jeden wróbel na ziemię nie spadnie30, daj im to, co uważasz za wskazane". Skinąwszy ręką, rozkazał im, aby się oddaliły. Skoro odbiegłszy, ugiął swe starcze ramiona pod ciężarem zwłok świętych, złożył je w otworze i jak zwykle zebrawszy ziemię grób usypał. Gdy następny dzień zaświtał, aby pobożny spadkobierca miał coś z tego, co zmarły bez testamentu pozostawił, zabrał tunikę, jaką ten na kształt kosza z liści palmowych sobie sporządził. I tak wróciwszy do klasztoru, w należytym porządku opowiedział o wszystkim braciom. W uroczyste dni Paschy i Zesłania Ducha Świętego przyodziewał zawsze tunikę Pawła.

17) Chcę, kończąc książeczkę, zapytać tych, którzy nie znają swych dziedziczonych majątków, którzy swe domy marmurami zdobią, a swe ziemskie dobra, jak na sznurze mają zawiązane31, czy temu ubogiemu starcowi czegokolwiek kiedy brakowało? Pijecie z pucharów ozdobionych perłami, on zadość czynił potrzebom natury, czerpiąc wodę zgiętymi dłońmi. Wy tuniki przetykacie złotem, a on nie ma takiego odzienia, jakie miał najnędzniejszy z waszych sług. A i na odwrót dla owego biedaka niebo jest otwarte, a was ozłoconych piekło przyjmie. On szatę Chrystusa, choć ubogi, zachował, a wy jedwabiami przybrani utraciliście Jego szatę. Paweł spoczywa, przykryty marnym prochem, aby zmartwychwstać dla chwały, a was przygniatają ciężkie kamienne grobowce, które wraz z wami ulegną spaleniu. Zlitujcie się, proszę, zlitujcie się przynajmniej nad swymi bogactwami, które tak miłujecie! Dlaczego i swych zmarłych chowacie, owiniętych w złociste szaty? Dlaczego pycha i podczas smutku i łez nie zanika? Czy ciała bogaczy tylko w jedwabiach mogą się rozkładać.

18) Błagam cię, ktokolwiek to czytasz, abyś pamiętał o Hieronimie, grzeszniku. Gdyby mu Pan dał do wyboru, to o wiele bardziej wybrałby tunikę Pawła z jego zasługami, niż purpurę królów z karami jakie ich czekają.

 

 

III. BISKUP BARTŁOMIEJ Z PECS UTWORZYŁ PIERWSZĄ WSPÓLNOTĘ PUSTELNIKÓW NA WĘGRZECH

 

Do powstania Zakonu paulinów przyczynił się bardzo Bartłomiej biskup Pecs (Pięciu Kościołów). Biskup Bartłomiej żywił wyjątkowo serdeczny stosunek do tych pustelników, którzy przebywali na terenie jego diecezji i żyli w lasach Patacs. Sam urodzony we Francji, był uprzednio benedyktynem i należał do sławnego na cały świat opactwa Cluny. Przybył na Węgry w towarzystwie drugiej żony króla Andrzeja II Jolany Burgundzkiej. Czterokrotnie jeździł do Hiszpanii jako królewski poseł i odbywał pielgrzymkę do słynnego wówczas grobu św. Jakuba w Compostelli skąd chciał przenieść kult św. Apostoła na Węgry. Wkrótce został biskupem Pięciu Kościołów (Pecs). Przejęty gorliwością pasterską zapragnął włączyć pustelników do pracy apostolskiej i wydobywszy ich niejako z ukrycia, postawić na świeczniku. Dlatego na górze Uróg w lasach Patacs, które podlegały jego biskupiej władzy, zbudował w 1225 r. kościół i klasztor pod wezwaniem św. Jakuba i zgromadził w nim w jedną wspólnotę dotychczas rozproszonych pustelników. Przydzielił im też odpowiednie środki utrzymania oraz ułożył krótką regułę wspólnego życia zakonnego. Często i chętnie sam przebywał w towarzystwie pustelników i wspierał ich dobrymi radami, jako doświadczony kiedyś zakonnik pełnił wobec nich zarazem funkcję przełożonego. Swoją diecezją kierował w latach 1219-1252, w końcu rezygnując z biskupstwa powrócił znowu do Cluny, gdzie zmarł po upływie jednego roku. Stare nasze źródła zakonne uważają klasztor ufundowany przez biskupa Bartłomieja na górze św. Jakuba w Pecs za pierwszy klasztoT pustelników św. Pawia Pierwszego Pustelnika.

Biskup Bartłomiej zapalony reformistycznymi ideałami nadał swoim braciom bardzo prostą regułę jako zbiór podstawowych norm i rad. Ta pierwsza wspólnota widocznie spełniała położone w niej nadzieje, skoro biskup Bartłomiej często tam przebywał, a zrezygnowawszy z pasterzowania w diecezji nadal zamieszkiwał w klasztorze założonym przez siebie i wśród swoich braci.

Reguła Bartłomieja biskupa Pięciu Kościołów, napisana w formie krótkiego listu, ma z pewnością duże znaczenie pod względem wartości ustawodawczej. Wytycza bowiem i określa elementy istotne prawnego bytu nowej społeczności i kładzie pierwsze zręby pod jego strukturę ideowo-prawną. Za kronikarzem Zakonu O. Andrzejem Eggererem przytaczamy tekst reguły biskupa Bartłomieja:

„Bartłomiej z woli Bożej Biskup Pięciu Kościołów Pustelnikom w Patacs pozdrowienie.

Najmilsi Bracia moi niech razem żyją wspólnie w swych domach. Niech życie prowadzą skromne i umiarkowane utrzymując się z pracy rąk i z dochodów. Z pobożnością uczęszczać będą do kościołów. Habit mają nosić ubogi i prosty, odpowiedni do swego stanu. Pilnie przestrzegać będą kanonów i dekretów Ojców. Niech się umiejętnie przykładają do zdobywania cnót i pobożności. Niech się okazują dla drugich nie tylko ludźmi nienagannymi, ale przykładnymi. Aby w ten sposób mogli ofiarować Bogu miłą i przyjemną służbę: nie tylko przez swoje postępowanie osobiste, ale przez nawrócenie i zbawienie tych, którym serca zechcą się skruszyć dzięki ich napomnieniom.

Zabierając się do tego rodzaju postępu naprzód, niech wszystkie swoje ćwiczenia, jak modły, medytacje, czytania, czuwania, posty, wysiłki woli, prace ręczne, postawę zewnętrzną i wewnętrzną, niech kierują do tego celu: by w ten sposób prostą drogą zmierzać do miłości i łatwiej osiągnąć smak wiecznej mądrości. A wszystko to - z pomocą Pana naszego Jezusa Chrystusa, który niech raczy pocieszać ich we wszystkich czynach pokutnych. Amen".

Życie pustelników w świetle tej pierwszej reguły przedstawia się bardzo prosto. Większą część dnia mają oni spędzić przy pracy fizycznej. Poza tym powinni uczęszczać na wspólne modlitwy do kościoła, mieszkać wspólnie w domach, nosić proste i skromne odzienie, zachowywać pilnie dekrety i kanony, troszczyć się o postęp w cnotach. Mają być zorientowani na apostolstwo, polegające na dawaniu dobrego przykładu oraz pouczaniu i upominaniu drugich.

W regule tej przejawia się wyraźnie duch benedyktyński, którym to duchem był ożywiony biskup Bartłomiej. W nowej sytuacji pustelnicy zostali zobowiązani do realizacji - oprócz rad ewangelicznych czystości i ubóstwa - także i posłuszeństwa. Władzę najwyższą w tym jedynym wówczas klasztorze sprawował początkowo sam biskup, a z czasem został wyznaczony lub wybrany przez społeczność braci z tytułem przeora brat Antoni, a po jego śmierci brat Jan.

Linię zapoczątkowaną przez biskupa Bartłomieja kontynuował jego następca -biskup Achilles a po nim biskup Władysław. Zatroszczył się on o zapewnienie młodej wspólnocie niezbędnych warunków materialnego utrzymania i uposażenia. Gdy po biskupie Achillesie został Władysław, a po przeorze Antonim - brat Jan; ten za przykładem swego poprzednika wniósł sprawę w 1252 r. potwierdzenie dotychczasowego uposażenia klasztoru. W nowym dokumencie, jako akcie prawnym biskup nazywa oficjalnie członków klasztoru św. Jakuba „braćmi Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika". Ta pierwsza wspólnota wzbogaciła się o nowe ośrodki życia monastycznego.

 

IV. BŁOGOSŁAWIONY EUZEBIUSZ Z OSTRZYHOMIA - ORGANIZATOREM I PROWINCJAŁEM ZAKONU BRACI PUSTELNIKÓW ŚW. PAWŁA PIERWSZEGO PUSTELNIKA.

 

Na tej samej ziemi węgierskiej, na górze Pilis powstał w niedługim czasie drugi klasztor paulinów. Jego założycielem w 1250 r. był Euzebiusz kanonik z Ostrzyhomia.

Decydującą rolę przy powstaniu i założeniu Zakonu Paulinów odegrał przede wszystkim błogosławiony Euzebiusz z Ostrzyhomia.

Wprawdzie posłannictwo Zakonu, jego charakter, duchowość i działalność duszpasterska kształtowały się w ciągu wieków ale sam początek wycisnął swoiste i niezatarte rysy na jego obliczu. Dziś już nie ulega wątpliwości, że największy wpływ na kształtowanie charakteru i duchowości miał błogosławiony Euzebiusz. Słusznie więc poprzez pokolenia uważany jest za Mistrza, Organizatora a nawet „Założyciela" paulinów. Tradycja zakonna przekazała nam o nim bardzo skromne wiadomości. Wiemy przecież, że najstarsze źródła, dotyczące początków historii Zakonu, zostały na skutek najazdów tureckich zniszczone. Ustne przekazy tradycji zakonnej zadecydowały o tym, że późniejsi kronikarze zakonni poświęcają swemu Ojcu i Mistrzowi wiele uwag. Bez błog. Euzebiusza nie da się dziś wyjaśnić i zrozumieć początków naszego Zakonu. Każdy, kto interesuje się Zakonem Paulinów pyta o związki ze św. Pawłem Pierwszym Pustelnikiem. Po uzyskaniu wyjaśnień pyta dalej - to w końcu kto jest waszym założycielem i zakonodawcą? Wiemy, że nie jest łatwo na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie i precyzyjnie, gdyż początki naszego Zakonu są nietypowe i inne niż np. benedyktynów, franciszkanów, dominikanów i innych zakonów. Gdyby błog. Euzebiusz był naszym założycielem w ścisłym słowa znaczeniu - to powinniśmy się nazywać raczej „euzebianie" niż paulini. Widzimy więc, że nasze początki nie są zwyczajne i typowe jak to ma miejsce w innych zgromadzeniach. Przyjęło się mówić, że Euzebiusz był tylko organizatorem Zakonu paulinów, gdyż o jego duchowości i charakterze zadecydowali także sami pustelnicy, którzy z inspiracji Euzebiusza utworzyli wspólnotę - pierwszą społeczność paulińską. Ci pierwsi bowiem paulini, którzy za staraniem błogosławionego Euzebiusza utworzyli rodzinę zakonną, wnieśli do nowej społeczności zakonnej jako pustelnicy -przede wszystkim wielkie umiłowanie kontemplacji Boga w samotności prowadząc nadal surowy tryb życia, wyrażający się w realizowaniu chrześcijańskiej pokuty. Błogosławionemu Euzebiuszowi udało się uratować i zachować te wartości w nowym stylu życia klasztornego. Ubogacił je jeszcze innymi jak np. wprowadzeniem modlitwy liturgicznej. Jest sprawą bezdyskusyjną, że błog. Euzebiusz odegrał zasadniczą rolę przy tworzeniu się duchowości i charakteru Zakonu paulinów. Stąd płynie zainteresowanie jego osobą. Pytają ludzie kim był ten Euzebiusz, którego paulini chcą nazywać „błogo sławi onym " ?

Euzebiusz urodził się około 1200 r. w Ostrzyhomiu (Esz-tegom, Grań) na Węgrzech. Za jego czasów Ostrzyhom było siedzibą królów i stolicą Węgier. Z tej racji górowało nad innymi miastami bogactwem i przepychem życia. Euzebiusz pochodził ze sławnej szlacheckiej, a może nawet arystokratycznej rodziny spokrewnionej z domem królewskim. Niektórzy nawet przypuszczają, że jego ojciec był wyższym urzędnikiem królewskiego dworu.

Szlachetni rodzice troskliwie wychowali swego syna przekazując mu żywą wiarę w Boga, autentyczną pobożność i chrześcijańskie zwyczaje. Już jako młodzieniec Euzebiusz przejawiał szczególne zamiłowanie do samotności, z zapałem oddawał się zdobywaniu wiedzy, unikał zabaw i niebezpiecznych rozrywek. Już od dzieciństwa dawał niemałe dowody prawości swego charakteru. Uważał za rzecz niewłaściwą zaczynać swój młodociany wiek od zabaw, rozrywek, żartów, ucztowania pamiętając, że „dobrze jest dla człowieka, gdy dźwiga jarzmo od swojej młodości" (Lm 3, 27).

Historycy wyjątkowo podkreślają ten rys jego charakteru, że bardziej interesowały go książki niż zabawy i więcej miłował życie szlachetne, czyste i niewinne i wiedzę niż światowe rozrywki. Rodzice zadbali o gruntowne wykształcenie swego syna i wysłali go do słynnej szkoły katedralnej w Ostrzyhomiu, założonej za króla św. Stefana w 1028 r., znanej z wysoko rozwiniętej kultury śpiewu.

Siedem sztuk wyzwolonych wprowadzało go w poznawanie wszelkich tajemnic. Polubili go nauczyciele - kanonicy, a wśród nich słynny Jakub Scholastyk. Podobała się im jego pilność w słuchaniu wykładów, ujmowało ich skupienie z jakim modlił się i śpiewał w bazylice katedralnej. Dotkniętą pożarem bazylikę ostrzyhomską odbudował wspaniale arcybiskup Job. Zapewne jaśniała wspaniałym blaskiem i przepychem. Z dziedzińca przez ozdobną bramę wspartą na ośmiokątnych filarach z sałzburskiego marmuru wchodziło się do wspaniałego wnętrza królewskiej katedry. W niej bardzo często rozbrzmiewał nabożny śpiew młodego Euzebiusza.

Euzebiusz w stosunkowo młodym jeszcze wieku uzyskał gruntowne wykształcenie humanistyczne, które zapowiadało mu osiągnięcie wysokiej kariery w jego życiu. Ze względu na swoje zdolności i zamiłowania, a jeszcze bardziej z racji swego szlacheckiego pochodzenia, czystości obyczajów i szczególnej niewinności młodzieńczego serca - zwrócił na siebie uwagę swoich wychowawców, którzy zachęcali go do kontynuowania studiów filozoficzno-teologicznych w szkole przy-katedralnej. Wyświęcony został na kapłana. Nie zdziwi nas fakt, że motropolita ostrzyhomski zaliczył go do grona kanoników katedralnych. Przyczyniło się do tego nie tylko jego wykształcenie lecz wzorowe życie i szlacheckie pochodzenie. Jako kapłan i zarazem kanonik z wielkim namaszczeniem i pobożnością sprawował Mszę św. i rozmiłowany był w liturgii. Ci, co na niego patrzyli, budowali się jego gorliwością pasterską. Lecz on osobiście uczył takiej filozofii i mądrości życia - jak pisze O. Grzegorz Gyóngyósi - która zyskiwała

aprobatę; uznanie upodobanie bardziej u Boga niż u ludzi. Nie uszczęśliwiały go ani godność kościelna, ani wiedza, ani pieniądze, majątek czy władza. Swoje dochody rozdawał biednym. W głębi jego serca dojrzewało coraz bardziej umiłowanie samotności i kontemplacji Boga. Z gorliwością oddawał się modlitwie, medytacji, nie zaniedbując nadal gruntownego studium. Chętnie pouczał nieumiejętnych, pocieszał strapionych, a potrzebującym przychodzi z pomocą. Był jednak człowiekiem wielkiej pokory i skromności i unikał celowo własnego rozgłosu. Jako członek kapituły ostrzyhomskiej troszczył się o szczególny kult Bogarodzicy, czczonej jako „Wielka Pani i Patronka Węgier". W głównej absydzie bazyliki katedralnej w Ostrzyhomiu poświęconej Najświętszej Maryi Pannie znajdował się wykonany w mozaice piękny obraz przedstawiający św. Stefana króla węgierskiego. Monarcha ofiaruje Bogarodzicy swoją koronę i wypowiada znamienne słowa zawierzenia siebie i królestwa: „przyjmij i pokieruj moim królestwem, o słodka Panno Maryjo!" Ta scena tak często oglądana musiała głęboko zapisać się w świadomości i w sercu młodego kanonika.

Dom kanonika Euzebiusza był zawsze gościnnie otwarty. Wśród tych, którzy przekraczali jego progi byli przede wszystkim biedni i potrzebujący. Przybywali też do niego pustelnicy żyjący w pobliskich górach i lasach. Pustelnicy ci żyli z jałmużny i z pomocy innych lub też ze sprzedaży tego, co sami zrobili w pustelniach. Pustelnicy nawiedzając miasto Ostrzyhom chętnie przychodzili do kanonika Euzebiusza. Wiedzieli bowiem, że jest on kapłanem świątobliwym, człowiekiem wielkiej wiedzy i rozwagi i dlatego szukali u niego porad duchowych. Euzebiusz wszystkich pustelników podejmował skromnym a gościnnym posiłkiem. Nawiązał z nimi bardzo żywy i serdeczny kontakt i zaczął się pilnie interesować ich życiem. Pod wpływem tych spotkań i rozmów z nimi sam zapragnął życia pustelniczego. Był jednak człowiekiem rozsądnym i nie zamierzał podejmować nagłych i nieprzemyślanych decyzji. Euzebiusz oczekując na pozwolenie swego ordynariusza metropolity ostrzyhomskiego usilnie modlił się o to, aby nie ulegał złudzeniom, ale poszedł za autentycznym wezwaniem Boga. Najbliżsi przyjaciele i znajomi, dowiedziawszy się o jego zamiarze, usiłowali go za wszelką cenę odwieść od podjęcia decyzji wyboru życia pustelniczego. Jedni przerażali go, że ulega egoistycznym zamierzeniom i podejmuje życie bezczynne, chociaż jako kanonik ma tyle wspaniałych okazji i szans, by świadczyć innym pomoc i dobro. Inni z kolei chcieli go powstrzymać przed ryzykowną decyzją podjęcia życia pustelniczego, tłumacząc mu, że nie ma odpowiedniego zdrowia ani stosownych sił do tak surowego życia. Euzebiusz pilnie wsłuchiwał się w krytyczne oceny i postanowił w modlitwie szukać ostatecznego rozwiązania, aby dobrze odczytać i realizować plan Boży względem samego siebie. Przekonany wewnętrznym światłem Ducha Świętego o słuszności dokonanego wyboru nie dał się już nikomu odciągnąć od zamiaru zostania pustelnikiem i pozostał niewzruszony w pragnieniu naśladowania życia pustelników. Kiedy zapragnął urzeczywistnić swój zamiar spadły na kraj wielkie nieszczęścia. W 1241 r. najechali na Węgry Tatarzy burząc i niszcząc miasta i wioski. Euzebiusz zmuszony był odłożyć swój zamiar i schronił się przed Tatarami początkowo na zamku ostrzyhomskim a potem w jakiejś pustelni.

Gdy przeminęła nawałnica tatarska w 1246 r. Euzebiusz postanowił zrezygnować z kanonii ostrzyhomskiej i innych godności kościelnych, prosząc metropolitę ostrzyhomskiego arcybiskupa Stefana Vancsay późniejszego kardynała w Pra-enester. Postanowił on udać się na pustynię i tam prowadzić żywot na wzór św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Arcybiskup pobłogosławił Euzebiuszowi i prosił go, by na pustyni modlił się za niego, za diecezję i ojczyznę. Wówczas na ręce swego arcypasterza przekazał godność kanonicką i związane z nią beneficium. Następnie Euzebiusz, rozdawszy cały swój własny majątek ubogim, odszedł z kilkoma towarzyszami na samotność i osiadł w pobliskich lasach góry Pilis na terenie archidiecezji ostrzyhomskiej niedaleko Szanto, w pobliżu potrójnej groty zamieszkałej niegdyś przez innych pustelników. Tu pozostał i zaczął prowadzić życie surowe i całkowicie oddane Bogu. Sława jego świętości i mądrości rozchodziła się na najbliższe okolice. Coraz większa liczba ludzi przybywa do niego do pustelni, aby posłuchać jego nauk i duchowych rad. Zaczyna się wokół niego gromadzić wielu uczniów, zachwyconych takim stylem życia. Pierwszym z nich był Benedykt, młodzieniec o nieprzeciętnych walorach, drugim zaś Stefan. Obydwaj później, po śmierci swego mistrza, objęli zarząd nad wspólnotą pustelników tak bogobojnie żyjących. Pustelnicy żyli oddzielnie w różnych grotach i jaskiniach, oddawali się modlitwie, rozmyślaniu i pracy. Z pewnością życie pustelnicze stwarzało wyjątkowe pomyślne warunki do kontemplacji Boga i przebywania z Nim „sam na sam". Pozbawiało jednak ono pustelników wielu innych pomocy duchowych.

Światły kapłan Euzebiusz, dla którego jedynie Pan Bóg był najważniejszy, łatwo zorientował się ze spotkań z pustelnikami o ich duchowych potrzebach. Zrozumiał też, że samotność pustelnicza, jakkolwiek jest łaską i wielką szansą, to jednak pozbawia eremitów wielu innych wartości. Z biegiem czasu przyłączało się do Euzebiusza wielu różnych pustelników, dlatego poczuł się odpowiedzialny, aby wyjść naprzeciw ich zapotrzebowaniom duchowym. Historycy wspominają o tym wydarzeniu, że gdy Euzebiusz zastanawiał się nad tymi problemami i modlił w porze nocnej miał jakieś widzenie. Ukazały mu się płomyki ognia, przypominające ogniste kule lub gwiazdy, które rozbiegły się po puszczy, „jak iskry po ściernisku" (Por. Mdr 3, 7) i powoli słabły. Gdy następnie zgromadziły się w jedno miejsce i zlały w jedną wielką kulę ognistą, przypominającą słońce, tak wspaniale rozjaśniły puszczę, że nocne ciemności musiały ustąpić. Ponadto ta kula ognista nie paliła i nie wyrządzała szkody, tylko oświecała i ocieplała.

Pouczony tym widzeniem czy wizją mistyczną, zrozumiał Euzebiusz, że jeśli nawet małe płomyki zjednoczone w jeden wspólny płomień, w jedno świetlane ognisko - dają taki skutek, to podobnie też pustelnicy, żyjący dotychczas oddzielnie i w rozproszeniu, gdy zgromadzą się w społeczność klasztorną, swoją świętością, przykładem, nauką i pracą będą jak słońce jaśnieć w Kościele i wzajemnie będą się oświecać i zachęcać do gorliwszej służby Bogu.

Idąc za głosem wewnętrznym Boga, Euzebiusz postanowił opuścić swoją umiłowaną samotność i skupić pustelników w jedną wspólnotę. Zebrał wszystkich pustelników żyjących dotychczas oddzielnie w najbliższych pustelniach i postanowił razem z nimi wybudować klasztor i kościół pod wezwaniem Św. Krzyża, w którym zgromadził dość dużą liczbę żyjących dotąd w rozproszeniu eremitów. Następnie uzyskawszy pozwolenie od metropolity ostrzyhomskiego zorganizował dla nich jako kapłan Mszę św. i wspólną liturgię, oraz wprowadził zwyczaj wspólnego odmawiania psalmów na wzór kanoników św. Augustyna. Taka była geneza powstania klasztoru Św. Krzyża w 1250 r., który w przyszłości miał się stać kolebką Zakonu paulinów.

Powstał on z inicjatywy Euzebiusza, uważanego zawsze, zwłaszcza przez paulinów węgierskich, za Fundatora, Założyciela, Organizatora, Mistrza i Ojca Zakonu.

Nie ulega też wątpliwości, że bogata osobowość duchowa Euzebiusza zadecydowała wybitnie o charakterze i profilu duchowości Zakonu paulinów. Historycy Zakonu usiłują też odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Euzebiusz zbudował pierwszy klasztor i kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża? Czas zniszczenia i doznanych cierpień, jakie sam przeżywał w czasie najazdu tatarskiego, przybliżyły go wyjątkowo do znaku Krzyża Chrystusowego jako symbolu zbawienia i nadziei. Przede wszystkim jednak surowość życia pustynnego nakazywała mu zbliżyć się do Chrystusa Ukrzyżowanego. Podobnie też zgromadzeni przez Euzebiusza pustelnicy żyli tajemnicą Krzyża Chrystusowego. Dlatego przez długi okres czasu nazywano przecież paulinów „pustelnikami (eremitami) Św. Krzyża ". Stąd wziął się ten wspaniały zwyczaj, że we wszystkich klasztorach najpiękniejszy ołtarz budowano na cześć Św. Krzyża. Natomiast drugi w kolejności był zawsze fundowany ołtarz poświęcony Bogarodzicy. Tak więc założony przez Euzebiusza klasztor w 1250 r. stał się obowiązującym wzorcem dla innych. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Euzebiusz, który już jako kanonik kapituły ostrzyhomskiej wyróżniał się szczególną czcią do Bogarodzicy, Patronki Węgier wśród swoich współbraci propagował Jej kult pokory i skromności wymawiał się od nałożonej na jego godności i okazanego mu zaufania. Euzebiusz oświadczył, że po to opuścił wszystkie godności kościelne, aby mógł swobodnym sercem służyć Bogu. Wolałby bardziej słuchać innych, ale jeśli jest taka Wola Boża, to będzie przy współpracy ze współbraćmi chętnie im służył. Nie chcąc się jednak sprzeciwiać wyraźnej woli swych współbraci postanowił z pokorą przyjąć odpowiedzialność za dalsze losy nowej społeczności zakonnej. Kiedy powierzono mu zarząd nad zjednoczonymi wspólnotami i nadano tytuł „prowincjała", ten skromny i pokorny Euzebiusz, chcąc uniknąć chwały przysługującej założycielowi Zakonu i wiążącej się z tym sławy, postanowił wyznaczyć na Patrona Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Tę propozycję przyjęto z wielką radością, gdyż członkowie nowej społeczności zakonnej jako dawni pustelnicy byli szczególnymi naśladowcami i czcicielami sławnego Pustelnika z Teb św. Pawła Egipcjanina. Od 1250 r. przyjęto wspólną nazwę „Braci Pustelników św. Pawła Pierwszego Pustelnika".

Euzebiusz w charakterze przełożonego nowej wspólnoty zakonnej wziął udział w synodzie ostrzyhomskim w 1256 r. o czym świadczy złożony pod protokółem synodu własnoręczny jego podpis w języku łacińskim jako „prowincjała Braci św. Pawła Pierwszego Pustelnika".

Do połączonych klasztorów pod zarządem Euzebiusza z biegiem czasu dołączały się jeszcze inne wspólnoty pustelników, które kierowały się dotąd przepisami i regułami nadanymi im najczęściej przez diecezjalnych biskupów. Te nowe wspólnoty zakonne aczkolwiek zespolone razem pod jednym wspólnym przełożonym, rządziły się jednak różnymi przepisami. Nie posiadały bowiem jeszcze wymaganego przez ówczesne prawo kościelne zatwierdzenia Stolicy Apostolskiej. Sobór Laterański IV (1215 r.) postanowił, aby nowopowstające wspólnoty zakonne miały zawsze aprobatę papieża. Euzebiusz nie lubił jednak spraw niejasnych. Pragnąc okazać należne posłuszeństwo Kościołowi, udał się z kilkoma braćmi zakonnymi w tej sprawie do Rzymu (1262 r.), by prosić papieża Urbana IV o zatwierdzenie nowego Zakonu i nadanie mu reguły św. Augustyna. Został on, dzięki wstawiennictwu Tomasza z Akwinu, życzliwie przyjęty na audiencję przez papieża Urbana IV. Zresztą Euzebiusz, przybywszy do Rzymu, uprzednio odwiedził św. Tomasza i prosił go o radę i pomoc w tak trudnym zadaniu. Św. Tomasz pochwalił zamiary Euzebiusza i obiecał popierać jego sprawę przed papieżem. Ponadto omówił z nim problemy nowgo Zakonu, udzielił wiele cennych wskazówek i towarzyszył Euzebiuszowi podczas zaplanowanej audiencji. Papież Urban IV przychylnie ustosunkował się do przedłożonej prośby, ale polecił uprzednio zbadać czy nowy Zakon posiada wystaraczające uposażenie? W tym celu upoważnił biskupa Pawła z Veszprem, by rozpoznał faktyczny stan majątkowy Zakonu i jeśli uzna go za wystarczający winien - w imieniu Stolicy Apostolskiej - nadać paulinom regułę św. Augustyna. Tymczasem biskup Paweł, po dokładnym rozpoznaniu sytuacji nie mógł stwierdzić, że paulini mają już wymagane i dostateczne uposażenie materialne, odłożył akt erekcyjny na czas późniejszy, nadając im od siebie specjalną regułę życia klasztornego.

Jakkolwiek na ostateczne zatwierdzenie papieskie trzeba było jeszcze poczekać, to jednak istnienie Zakonu przez formalne powiadomienie Stolicy Apostolskiej stało się już bezspornym faktem. Dlatego ta audiencja Euzebiusza u papieża, utrwalona w ikonografii zakonnej, miała ogromnie doniosłe znaczenie dla przyszłej egzystencji Zakonu. Wprawdzie sukces Euzebiusza nie był pełny, ale ogromnie doniosły dla przyszłości rodziny paulińskiej. Bracia Pustelnicy św. Pawła Pierwszego Pustelnika byli bardzo ubodzy i nie dysponowali wystarczającymi środkami materialnymi, wymaganymi przez regułę św. Augustyna. Dlatego zatwierdzenie papieskie nastąpiło dopiero w 1308 roku już po śmierci Euzebiusza, ale zaprezentowanie nowej społeczności zakonnej Stolicy Apostolskiej ostatecznie zadecydowało, że Zakon pozostający już dotąd pod szczególną opieką Stolicy Świętej, mógł się prawidłowo rozwijać zgodnie z wolą Kościoła.

Euzebiusz był przede wszystkim zatroskany o stan duchowy swoich braci, budując ich słowem i przykładem swego życia. Ilekroć wizytował jakiś klasztor, tylekroć zachęcał swoich współbraci do coraz większej gorliwości, przekazując im różne i bardzo praktyczne rady duchowe. Z tego powodu współbracia go bardzo cenili i darzyli wyjątkowym zaufaniem. Zresztą Euzebiusz miał ogromnie szlachetny charakter i usposobienie nacechowane rozwagą, spokojem, pobożnością, miłością i sprawiedliwością. Przeczuwając jakby intuicyjnie zbliżającą się śmierć, powrócił z wizytacji innych klasztorów na początku 1270 r. z powrotem do klasztoru Św. Krzyża, aby się przygotować na to doniosłe ale i decydujące spotkanie z Panem. Przygotowawszy się do śmierci, przyjął święte sakramenty. Następnie zawezwał do siebie swoich współbraci i zachęcał ich do umiłowania samotności z Bogiem, praktykowania ducha pokuty, zachowania rad ewangelicznych czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, oraz wzywał do wzajemnej miłości i wspaniałomyślnego pójścia za Chrystusem. Troszcząc się .o dalsze losy Zakonu, zachęcał braci, aby jeszcze przed jego śmiercią wybrali następcę, który pełniłby funkcję przełożonego. Zgodnie z życzeniem współbracia wybrali jednomyślnie na prowincjała (przełożonego) brata Benedykta, najwierniejszego ucznia Euzebiusza.

Wybór ten spotkał się z pełną aprobatą kończącego swe życie prowincjała, który ze spokojem umierał, ufając w pomyślny rozwój Zakonu. Zmarł 20 stycznia 1270 r. mając niespełna lat siedemdziesiąt, w dwudziestym czwartym roku swego życia pustelniczo-zakonnego, w dwudziestym roku pełnienia posługi przełożonego.

Późniejszy historyk Zakonu O. Grzegorz Gyóngyósi w oparciu o przekazanie źródła tradycji zakonnej pisze, że Euzebiusz umierał z pełną świadomością, z uśmiechem na twarzy, z oczyma skierowanymi ku niebu, wypowiadając najświętsze imiona Jezusa i Maryi.

Po śmierci Euzebiusza w całym Zakonie zapanował smutek i żal z racji odejścia do Pana tak dobrego Ojca i Założyciela. Został on - zgodnie z życzeniem - pochowany przy klasztorze Św. Krzyża. Współbracia pocieszali się wzajemnie, że Euzebiusz nawet i po śmierci zatroszczy się o nich i będzie ich wspierał swoim wstawiennictwem u Boga. Zmarł przecież w powszechnej opinii wielkiej świętości. Zgodnie z przewidywaniem, po jego śmierci nastąpiły kolejne akty prawne potwierdzające istnienie Zakonu.

Najstarsze źródła historyczne pisząc o Euzebiuszu używają takich określeń jak: „święty", „błogosławiony". Lud węgierski oddawał mu od dawnych czasów cześć, chociaż nikt nie zabiegał u Stolicy Apostolskiej, by oficjalnie go zaliczyła do grona błogosławionych. Jako „błogosławionego" przedstawiają go obrazy i rzeźby głównie w XVI - XVIII wieku, a literatura węgierska szczególnie paulinów zdecydowanie podkreśla jego kult. Pomimo kasaty Zakonu Paulinów na Węgrzech jego kult wciąż się ożywia. Obecnie, w jednej z dzielnic Budapesztu powstaje nowy kościół pod wezwaniem błogosławionego Euzebiusza. Kardynał Laszlo Lekai, prymas Węgier arcybiskup metropolita ostrzyhomski pragnąc odrobić zaległości historii, po zebraniu odpowiedniej dokumentacji zwrócił się do Stolicy Apostolskiej z prośbą, by zezwoliła na oficjalny i publiczny kult błog. Euzebiusza.

Od kilku już lat w dniu 20 stycznia w rocznicę śmierci błog. Euzebiusza naszego Ojca gromadzą się w bazylice katedralnej Najświętszej Maryi Panny w Ostrzyhomiu lub w Budapeszcie w katedrze św. Stefana nasi ojcowie paulini, żyjący jak niegdyś pustelnicy w rozproszeniu, by wraz z Prymasem Węgier, kanonikami katedry, duchowieństwem i ludem Bożym wielbić Boga i wypraszać sobie łaski przez orędownictwo błog. Euzebiusza. Zwykle ks. Prymas wygłasza okolicznościowe przemówienie, przybliżające postać błog. Euzebiusza współczesnym ludziom. Do modlitw i starań naszych współbraci węgierskich, którzy z utęsknieniem czekają na połączenie ich we wspólnotę za pośrednictwem błog. Euzebiusza - dołączają również swe modlitwy w dniu 20 stycznia wszyscy paulini wraz z ludem Bożym w swoich kościołach i klasztorach.

To prawda, że paulini wierni tradycji swych dawnych ojców, podobnie jak kartuzi nie podejmowali starań o beatyfikację czy kanonizację swoich współbraci. Dlatego nie należy się dziwić, że chociaż po śmierci błog. Euzebiusza nie brakowało licznych cudów jako znaków potwierdzających jego heroiczną świętość, to jednak jego współbracia powodowani troską o zachowanie jego ducha pokory i skromności, celowo je zamilczali i nie chcieli przekazać potomnym. Ten niepisany zwyczaj odnosi się zresztą również do innych świątobliwych mężów naszego Zakonu, których nie brakowało w naszej historii. Zdarzało się przecież niekiedy, że celowo ukrywali doczesne szczątki (relikwie) świątobliwych paulinów, czczonych najczęściej przez lud jego błogosławionych, aby pozostać do końca wiernym tej niepisanej tradycji, przekazanej przez dawnych ojców. W czasach współczesnych istnieje wyjątkowe zapotrzebowanie na wzory osobowe, któreby szczególnie zachęcały do naśladowania. Euzebiusz jako założyciel Zakonu zasługuje na to, aby go ukazać wszystkim tym, którzy idąc za Chrystusem chcą również naśladować tych, którzy odważnie poprzez swoją postawę, przykład i duchowość wyznaczyli nam właściwą drogę do Boga i określili nasze posłannictwo i miejsce w Kościele. Dlatego Kapituła Generalna Zakonu z 1984 r. wezwała wszystkich paulinów, by w myśl soborowego „powrotu do źródeł" lepiej poznawali swoją duchowość, minione dzieje i bogate tradycje Zakonu. Zwracała ona przede wszystkim uwagę na potrzebę większej popularyzacji kultu głównego Współzałożyciela paulinów, to jest błog. Euzebiusza z Ostrzyhomia.

 

V. UDZIAŁ BISKUPÓW W POWSTANIU ZAKONU

 

Stosownie do ówczesnego prawodawstwa powstawanie i rozwój nowych społeczności zakonnych uzależnione było od władzy ordynariusza miejsca. Tylko biskup ordynariusz miejsca mógł pozwolić na powstanie nowej rodziny zakonnej i od niego był uzależniony dalszy jej rozwój zanim nie uzyskają przywileju egzempcji i nie uzależnią się bezpośrednio od Stolicy Apostolskiej. Węgierscy pustelnicy, zbierający się w poszczególnych diecezjach, w celu zorganizowania nowego Zakonu - zależeli początkowo od biskupa, który mógł im dawać pierwsze przepisy czyli reguły. Skąpe są dane historyczne dotyczące formowania się i pierwszego okresu dziejów tej nowej społeczności zakonnej, która z zebranych w jedno pustelników - stała się na Węgrzech kolebką Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

Oprócz reguły biskupa Bartłomieja historycy Zakonu przytaczają dwie inne jeszcze reguły, stanowiące dalsze ogniwo rozwoju prawodawstwa zakonnego i to zarówno pod względem ideologicznym, jak i przede wszystkim prawnym. Jak już wiemy papież Urban IV ustosunkował się pozytywnie do przedłożonej przez błog. Euzebiusza prośby, popartej przez św. Tomasza z Akwinu. Specjalnym jednak pismem zobowiązał biskupa Pawła, ordynariusza diecezji Veszprem, kanclerza królowej na Węgrzech do zbadania stanu rzeczy, a jeśli znajdzie wystarczające uposażenie Zakonu winien - w imieniu Stolicy św. - nadać paulinów regułę św. Augustyna. Niestety, biskup Paweł wraz z kapitułą po pilnym zbadaniu stanu rzeczy - nie znalazł na razie dostatecznego uposażenia, przynajmniej na terenie swojej diecezji. Dlatego postanowił odroczyć jeszcze zatwierdzenie nowej społeczności zakonnej i oficjalne nadanie jej reguły św. Augustyna. Tymczasem zaś sam nadal im nową, obszerniejszą nieco regułę, mającą być -jak sam zaznacza - uzupełnieniem pierwszej (biskupa Bartłomieja) zwłaszcza w sprawach dotyczących liturgii godzin i postów, o których nie wspomina tamta. Reguła biskupa Pawia precyzyjnie normowała praktykę postną, ustalała sposób sprawowania liturgii godzin według brewiarza augustiańskiego, używanego wówczas przez kanoników we wszystkich kościołach katedralnych na Węgrzech. Dalej reguła normowała obsadzanie urzędu prowincjała. Miał on być wybierany czasowo i przedstawiany do zatwierdzenia biskupowi. Reguła zobowiązywała ponadto, aby dwóch braci z każdego klasztoru corocznie udawało się na synod diecezjalny; wszyscy zaś bracia winni przyjmować i przestrzegać statuty tychże synodów.

Reguła biskupa Andrzeja, jako końcowy etap tego pierwszego okresu formowania się i ustalania prawodawstwa Zakonu - przed jego oficjalnym zatwierdzeniem i nadaniem mu reguły św. Augustyna, stanowi cenny dokument, świadczący o stopniu i kierunku dokonanego już rozwoju ustawodawstwa nowej społeczności i jest zarazem wyrazem ducha ożywiającego tę społeczność w pierwszym okresie jej dziejów.

Wszystkie te reguły, które dochowały się do naszych czasów w rękopiśmiennych i drukowanych kronikach zakonnych dzięki starym manuskryptom O. Grzegorza Gyóngyosi - stanowią cenny materiał porównawczy nie tylko z pierwszymi Konstytucjami paulinów, do których w niezmienionej formie weszły, ale również z ówczesnym prawodawstwem Kościoła powszechnego, z którego - obok dawnych tradycji pustelniczych - wiele zaczerpnęły do swoich ustaw. Wydaje się dziś pożyteczne i celowe przytoczenie kolejnych dwóch reguł biskupa Pawła i biskupa Andrzeja z Eger, tak ważnych dla początków ustawodawstwa paulińskiego:

 

1. Reguła Pawła biskupa Veszprem

 

Reguła ta, na bazie ustaw reguły biskupa Bartłomieja, stanowi dalsze ogniwo rozwoju prawodawstwa zakonnego i to zarówno pod względem ideologicznym, jak i przede wszystkim - prawnym. W ideologii nowej wspólnoty precyzuje ona środki uświęcenia członków (liturgiczna służba Boża, umartwienia, posty), a w jej organizację prawną wprowadza wiele elementów nowych, które zostały zaczerpnięte z ustaw ogólnokościelnych (wybór nowych przełożonych, właściwości ich urzędów, obecność zakonników na synodach diecezjalnych i przestrzeganie uchwał tychże synodów).

Przyjrzyjmy się teraz bliżej treści tej reguły. Biskup Paweł na wstępie jej podaje powód, dla którego ją pisze. Wspomina mianowicie, że bł. Euzebiusz wraz z przeorami i grupą braci zwrócił się do papieża Urbana IV o nadanie zakonowi reguły św. Augustyna. W odpowiedzi na to papież zlecił mu mandat, aby najpierw stwierdził na ile paulini posiadają odpowiednie warunki do jej zachowania, a gdy je uzna za wystarczające, by w imieniu Stolicy Apostolskiej nadał im ową regułę. Jak już wiemy biskup Paweł stwierdził, iż nie znalazł wystarczających warunków i oczekiwanej reguły nie nadał. I chociaż zauważył ich ubóstwo, to jednak po przekonsultowaniu całej sprawy z własną kapitułą, na mocy wspomnianej władzy, postanowił, aby pustelnicy nadal kontynuowali swoje życie eremickie w domach, w których obecnie się znajdują, owszem, z tego, co już posiadali, mieli składać odpowiednią daninę i inne świadczenia na rzecz biskupa diecezjalnego z miejsc, w których przebywali.

Reguła precyzowała następujące problemy: normowała praktykę postną, która obowiązuje: od Wszystkich Świętych aż do Adwentu (wolno spożywać nabiał tylko raz dziennie); od I Niedzieli Adwentu do Bożego Narodzenia (wyłącznie posiłki wielkopostne spożywane tylko raz dziennie). Przepis ten nie stosuje się do niedziel, kiedy mogą jeść dwa razy dziennie. Nie dotyczy on również chorych i słabowitych, którzy w razie potrzeby, za zezwoleniem przełożonego mogą spożywać posiłki mięsne; poczynając od Bożego Narodzenia do Siedem-dziesiątnicy (mogą spożywać trzy razy dziennie potrawy mięsne); od Siedemdziesiątnicy aż do Środy Popielcowej (wolno jeść tylko raz dziennie nabiał); od Wielkanocy do Wszystkich Świętych (trzy razy w tygodniu mięso).

Oprócz postów reguła ustalała też sposób odprawiania liturgii brewiarzowej. Nakazywała mianowicie odmawianie brewiarza augustiańskiego, używanego wówczas przez, kanoników we wszystkich kościołach katedralnych na Węgrzech. Dalej reguła normowała obsadzanie urzędu prowincjała. Miał on być wybierany czasowo i przedstawiany do zatwierdzenia biskupowi. Reguła nakazywała ponadto, aby dwóch braci z każdego klasztoru corocznie udawało się na synod diecezjalny; bracia winni przyjmować i przestrzegać statuty tychże synodów.

Ważność tej reguły polega także i na tym, że wymienia ona istniejące wówczas klasztory paulińskie na terenie diecezji Veszprem. Zakazuje jednocześnie pomnażania nowych domów oraz przyśpiesza proces gromadzenia się pustelników przez obłożenie karą ekskomuniki tych wszystkich, którzy, nosząc pustelniczy habit, żyją poza wymienionymi w regule klasztorami.

Za kronikarzem Zakonu O. Andrzejem Eggererem przytaczamy tekst reguły w wersji polskiej:

Paweł z łaski Bożej biskup Veszprem, kanclerz dworu królowej węgierskiej - wszystkim wiernym Chrystusa pozdrowienie! Niniejszym pismem podajemy do powszechnej wiadomości, że umiłowani synowie, prowincjał i inni przeorowie oraz bracia eremici różnych miejscowości naszej diecezji, przystąpili do stóp Ojca Świętego Urbana, z łaski Bożej Biskupa Rzymskiego z prośbą, aby mianowicie zechciał im nadać regułę św. Augustyna. Pragną bowiem przejść do jej zachowywania -przechodząc z pustelniczego do klasztornego sposobu życia. Jego Świątobliwość przychylając się łaskawie do ich próśb, polecił nam swym pismem udzielić im powagą apostolską tę że regułę, byleby jednak posiadali środki konieczne do utrzymania, aby ją mogli zachowywać, o ile byśmy to uznali za rzecz słuszną - oczywiście bez naruszenia cudzego prawa.

My zatem pragnąc spełnić ze czcią polecenia najwyższego Pasterza i Ojca, rozpoczęliśmy staranne dochodzenie w tej sprawie. Lecz ani osobiście ani przez pośrednictwo innych osób nie mogliśmy stwierdzić, że bracia mają wystarczające uposażenie, wymagane do nadania wspomnianej reguły. Dlatego po naradzeniu się z naszą Kapitułą i zasięgnięciu rady - zezwalamy - powagą jak wyżej - aby bracia służyli Panu w życiu pustelniczym w domach, w których obecnie przebywają jako w prawomocnych wspólnotach; z zachowaniem jednak dziesięcin i innych praw należnych biskupowi diecezjalnemu z miejsc, gdzie przebywają.

Nie istnieją jakieś pozostawione przez dawnych Ojców normy dotyczące sprawowania służby Bożej, zachowania postów, przestrzegania obserwy i karności, powszechnie obowiązujące pustelników. Przeto, aby dowolna rozmaitość tychże norm nie naruszała jedności i więzi miłości inspirowanej przez Boga, ani też nie osłabił jej „nieprzyjazny człowiek za-siewający kąkol" zatem następujące obowiązują przepisy, które bracia przyrzekli zachować:

1.            Od uroczystości Wszystkich Świętych do Bożego Narodzenia będą praktykować post, korzystając jednak z nabiału raz na dzień aż do Adwentu; za wyjątkiem słabych ichorych, którzy za pozwoleniem przeora mogą nawet spoży-wać mięso według potrzeby. Od Bożego Narodzenia do Siedemdziesiątnicy będą spożywać mięso trzy razy w tygodniu.Od Siedemdziesiątnicy do Środy Popielcowej będą znowujeść nabiał raz na dzień, nie spożywając w ogóle mięsa. OdWielkanocy zaś aż do uroczystości Wszystkich Świętychbędą spożywać mięso trzy dni w tygodniu.

2.            Odnośnie do służby Bożej, powinni zachować ten samporządek, jakiego przestrzegają zwyczajnie kanonicy kated-ralni, według reguły św. Augustyna.

3.            Prowincjała wybranego czasowo - powinni przedsta-wić biskupowi diecezjalnemu do zatwierdzenia.

4.            Każdego roku obowiązani są posyłać na synod biskupidwóch braci z każdego domu, aby mogli przyjąć i zachowy-wać zbawienne wskazania i uchwały (statuty) synodu.

5.            Nie mogą pomnażać miejsc swego zamieszkania; nazwy zaś tych miejscowości są następujące: wyspa Pilup św.Heleny, Keókuth św. Marii Magdaleny, Bakony św. Jakuba, Ideksith btog. Elżbiety, Bodochun wyspa św. Emeryka w pobliżu Eórmenyes, Elek św. Marii Magdaleny, Szakachi św. Dominika.

Ci zaś, którzy znaleźli się w innych miejscowościach naszej diecezji w stroju wymienionych wyżej braci, podlegają odtąd ekskomunice. Działo się to Roku Pańskiego 1263.

 

2. Reguła Andrzeja biskupa Eger

 

Wybrany w 1290 r. na urząd prowincjała br. Stefan, zgodnie z przepisami reguły biskupa Pawła-, udał się do arcybiskupa Ostrzyhomia Lodomeriusa, aby uzyskać jego potwierdzenie. Aprobatę uzyskał, lecz pojawił się wówczas nierozstrzygnięty dotąd problem odnośnie luźno żyjących pustelników, którzy nie byli inkardynowani do żadnego z istniejących klasztorów na terenie archidiecezji ostrzyhom-skiej. Nie dotyczyła ich żadna z omawianych reguł, gdyż miały one moc tylko w odniesieniu do terytorium diecezji podległej danemu biskupowi. Pustelnicy i paulini, żyjący w archidiecezji ostrzyhomskiej, podobnej reguły nie posiadali. Z tego to powodu prowincjał Stefan udał się do arcybiskupa ostrzyhomskiego Lodomeriusa, który udzielił aprobaty dla klasztorów leżących na terenie jego archidiecezji.

Podobny problem dotyczył klasztorów znajdujących się w diecezji Eger. W celu załatwienia tej sprawy, prowincjał Stefan wyznaczył br. Wawrzyńca, przeora konwentu św. Krzyża, który bez większych trudności uzyskał aprobatę u biskupa Andrzeja w formie odrębnej reguły.

Reguła biskupa Andrzeja stanowi cenny dokument, który świadczy o stopniu i kierunku rozwoju ustawodawstwa młodego Zakonu i jest pomnikiem ducha ożywiającego tę społeczność w początkowym okresie jego dziejów. Określa już szczegółowo życie wspólne i jego główne przejawy, wspomina wyraźnie o dalszych istotnych elementach życia zakonnego (nowicjat, śluby), precyzuje bliżej władzę przełożonych i stosunek członków do osób obcych, sankcjonuje wreszcie ustawodawstwo zakonu szczegółowymi karami.

Przyjrzyjmy się bliżej tej regule. Na wstępie biskup Andrzej informuje, że br. Wawrzyniec w imieniu swoim, prowincjała Stefana oraz innych przeorów, przedstawił mu konstytucje z przywileju Lodomeriusa, arcybiskupa Ostrzyhomia, prosząc, aby zatwierdził i uprawomocnił je powagą swojego przywileju. W tej sytuacji postanawia, co następuje:

Andrzej z Bożego zmiłowania biskup Eger-wszystkim przez Boga umiłowanym zakonnikom, prowadzącym życie pustelnicze i przebywającym w jakichkolwiek grotach i samotniach w tej prowincji, pozdrowienie i ojcowskie błogosławieństwo!

Słabość ludzkiej kondycji, godna nagany, narażona na zło i skłonna do złego czyli z natury zwodnicza - z powodu swobodnego życia braci - zwykła oziębiać miłość wzajemną i osłabiać siłę zakonnej karności. Niektórych zakonników odciąga ona od wartości posłuszeństwa, i za poduszczeniem nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego - i usiłuje ich zepchnąć w przepaść nieposłuszeństwa.

Z tej racji pozostaje nam ograniczyć, obdarować i ująć tę karność zakonną licznymi środkami ostrożności, mianowicie normami dawnych Ojców, niby węzłami nie do zerwania.

Według bowiem potocznego przysłowia: „węzeł wielokrotnie spleciony z trudnością się rozwiązuje".

Dlatego też umiłowany przez nas Brat Wawrzyniec przeor klasztoru św. Krzyża w pobliżu Ostrzyhomia, w zastępstwie i w imieniu Brata Stefana, przeora prowincjalnego i innych przeorów Zakonu, zwracając się do nas, przedłożył nam normy czyli regułę zakonną - w oparciu o przywilej Lodomeriusza, arcybiskupa ostrzyhomskiego Kościoła i wiecznego właściciela (hrabiego) tegoż miejsca.

Brat Wawrzyniec prosił nas usilnie i z szacunkiem, abyśmy zechcieli powagą naszego przywileju owe normy i przepisy reguły ratyfikować, zaaprobować, zatwierdzić i utrwalić, podobnie jak to uczynił Arcybiskup Ostrzyhomski.

Uznaliśmy więc za rzecz słuszną załączyć brzmienie norm i przepisów reguły w niniejszym piśmie, oto w tych słowach: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Reguła ustanowiona przez Arcybiskupa Ostrzyhomskiego:

1. Aby bracia zgodnie mieszkali w domu; posiadali tylko własność wspólną; pokarm i odzież otrzymywali od swojego przeora, zgodnie z możliwościami ich domów.

2.             Przeor powinien zadbać, aby profesi zobowiązali siędo życia wspólnego, mieli dwie lub trzy tuniki, a zimą kożuch(podczas noszenia go, ma być przykryty tuniką, peleryną lubpłaszczem); również płaszcze i kożuchy, jeżeli ich na to stać;trzewiki, sandały, buty i skarpety oraz łóżka, zgodnie z możli-wościami i tym, co przystoi zakonnikom; koszul nie powinniposiadać; inne rzeczy konieczne i odzież, o ile o nie poproszą.

3.             Odnośnie do snu Reguła zarządzała, iż przeor powi-nien spać z braćmi we wspólnej sypialni; nikomu nie wolnospać poza dormitorium i nikt z braci nie powinien mieć wła-snej celi poza wspólną sypialnią z wyjątkiem chorych; spaćnależy iść po Komplecie; na spoczynek kładą się bracia w tunice, szkaplerzu oraz w obuwiu.

4.             Nowicjusze: przez rok powinni trwać na próbie; poroku, jeżeli chcą pozostać, mają złożyć profesję; jeżeli zaśchcą odejść, mogą to uczynić.

5.    Sprawę posiłków Reguła normowała następująco:przeor i bracia mają spożywać posiłki w jednym refektarzu;po posiłku powinni wszyscy opuścić refektarz, oprócz usługujących; usługujący mają jeść przy drugim stole; przeor madostawać te same potrawy, co i inni bracia; jeśli jakiemuśbratu przyjaciele lub znajomi przyślą przysmaki, to mają onebyć rozdzielona na wszystkich.

6.              Odnośnie do rozporządzania rzeczami Reguła postanawiała: nie wolno żadnemu bratu niczego bez pozwoleniaprzeora przyjmować lub dawać, pożyczać lub zamieniać; jeśli by brat coś bez pozwolenia dał albo otrzymał, albo pożyczył, czy też zamienił powinien to wyznać na kapitule -względnie winni to uczynić jego współbracia - i ma być za tomocno wychłostany.

7.              Porządek w refektarzu Reguła określa następująco: zarówno przy pierwszym jak i przy drugim stole obowiązujebraci milczenie; przeor jednak może mówić przy stole jak i winnych odpowiednich czasach; po skończonym posiłku bracia mają iść do kościoła, odmawiając psalm „Zmiłuj się nademną, Boże"; bracia (starsi i młodzi) mają usługiwać sobieprzez tydzień do stołu; wszystkie naczynia, bracia drugiegostołu, mają zebrać razem i złożyć w wyznaczonym miejscu.

8.  Reguła normowała także rekreacje: mają się one odby-wać w wyznaczonym miejscu, po Nieszporach; podczas tychrekreacji należy rozmawiać o Bogu i świętych; przed Kom-pletą, na dany znak, bracia mają się zejść, ażeby się napić, jeśli by co mieli.

9.   Odnośnie do chorych Reguła ustalała: chorzy mająmieć specjalny dom, w którym mają leżeć i spożywać pokarmy; chory przeor ma być także umieszczony w infirmerii ra-zem z innymi braćmi, jedząc i pijąc to samo, co i inni chorzy;chorymi w sposób szczególny ma się opiekować wyznaczonyusługujący, który powinien nad nim i nimi czuwać dniemi nocą.

10.                Odnośnie do kapituł domowych Reguła zarządzała:aby nikt nie ważył się na kapitule sprzeczać, krzyczeć, względnie przerywać przeorowi, chyba że oskarżając siebie lub innych; każdy może odpowiadać na pytanie; bracia na tej kapitule mają przyjąć biczowanie, na odpuszczenie swoich win,odkrywając ciało do pasa; mają pobożnie słuchać zachęt alboupomnień wygłaszanych przez przeora; przeor ma ich rozgrzeszać, na mocy władzy danej przez biskupa, po prywatnym wyznaniu win lub przez spowiedź powszechną.

11.                Kontakty z osobami świeckimi: nie wolno braciombez pozwolanie wychodzić na zaproszenie świeckich; bez pozwolenia nie wolno przyjmować jakiejkolwiek odzieży; gdyby wykryto, że ktoś z braci ma coś na własność, to ma być sro-dze ukarany na kapitule i pościć przez 40 dni o chlebie i wo-dzie; gdyby zaś nie chciał pokutować, ma być ekskomuniko-wany i wyłączony z klasztoru; nie wolno bez pozwolenia i bezsocjusza udawać się do domu rodziców; ci zaś, którzy idą tamz pozwoleniem, powinni wrócić w terminie wyznaczonymprzez przeora; gdyby zaś przedłużyli swój pobyt, powinni oskarżyć się na kapitule, za co mają być srodze wychłostanii pościć o chlebie i wodzie przez trzy dni.

12.                Sprawę włóczęgostwa Reguła rozwiązywała nastę-pująco: nikomu z braci nie wolno opuścić domu, w którymzłożył profesję, bez pozwolenia przełożonych; przeorom niewolno bez pozwolenia prowincjała albo jego zastępców,względnie bez pisma, przyjmować brata, który opuścił swój klasztor; jeśli brat pragnie przenieść się do innego domu i ma na to pozwolenie przeora tego domu, do którego zamierza się przenieść, może to uczynić jedynie po uzyskaniu pozwolenia prowincjała albo jego zastępcy; wykraczający w tym względzie (zarówno przeorowie ia&itaacia^mg^&fńs fńeposlrasshi, zbuntowani, włóczący się, albo zatrzymujący się bez zgody przełożonych w miejscach nieodpowiednich dla zakonu pustelniczego, mają być, na mocy władzy udzielonej w niniejszej Regule, ukarani przez prowincjała bądź jego zastępców karą interdyktu i ekskomuniki; gdyby ten rodzaj-kary nie przyniósł skutku, to wyżej wymienieni przełożeni, na mocy tej samej władzy, mogą niepoprawnego ująć i więzić tak długo, aż zacznie pokutować; włóczędzy mają być ujęci i uwięzieni względnie pozbawieni habitu, gdyby nie mieli odpowiedniego miejsca, albo - jako usuniętym z zakonu - należy im obciąć kaptury.

  

VI. ZATWIERDZENIE ZAKONU PRZEZ STOLICĘ APOSTOLSKĄ

 

Przez blisko wiek czasu paulini rządzili się wyżej omówionymi regułami. Ponieważ były one wydane przez biskupów diecezjalnych, miały moc prawną tylko na terenie podległym jurysdykcji danego biskupa. Ograniczały przeto możliwości rozwoju Zakonu poza granicami tychże okręgów kościelnych. Perspektywy rozwoju mogła zapewnić jedynie reguła zaaprobowana i nadana przez Stolicę Świętą, co równało się zatwierdzeniu zakonu przez najwyższą władzę w Kościele,

Regułę taką oraz zatwierdzenie otrzymali paulini w 1308 roku w związku z przybyciem na Węgry kard. Gentilisa de Monte Florido, legata „a łatere" papieża Klemensa V. Kardynał ten nadał zakonowi regułę św. Augustyna dekretem „Qui saecularia", wydanym w Budzie 13.XII.1308 r.

Samo nadanie paulinom reguły św. Augustyna, wspólnej wielu ówczesnym zakonom, nie decydowało jeszcze o przemianach i rozwoju. Konieczne były szczegółowe przepisy postępowania, czyli Konstytucje. Na ich ułożenie potrzebne było pozwolenie Stolicy Świętej. Z prośbą o udzielenie takiego pozwolenia zwrócił się do kard. Gentilisa prowincjał Wawrzyniec. Legat udzielił takiego pozwolenia dekretem „Devotos Ecclesiae filios", wydanym w Budzie w styczniu 1309 r.

Dekret ten był nie tylko pozwoleniem na ułożenie Konstytucji, wraz z zastrzeżeniem, by one nie sprzeciwiały się w niczym istocie reguły św. Augustyna, ale wydaje się, że było też w nim zawarte pośrednio i potwierdzenie tychże Konstytucji. Zawierał się w nim bowiem zakaz czynienia jakichkolwiek zmian na przyszłość jak tylko dla słusznej przyczyny i to wyłącznie na kapitule generalnej. Kapituła ta zebrała się w piątek w oktawie Zesłania Ducha Świętego 1309 r. pod przewodnictwem prowincjała Wawrzyńca, w klasztorze św. Wawrzyńca koło Budy, gdzie znajdowała się ówczesna siedziba prowincjała. Wspomniany wstęp do Konstytucji mówi także o tym, że kard. Gentilis zezwolił na ułożenie tychże Konstytucji na kapitule generalnej.

Zatwierdzenie Zakonu przez kard. Gentilisa nie okazało się jednak wystarczające. Paulini zmuszani byli nadal do płacenia dziesięcin i do uczestniczenia w synodach diecezjalnych. Aby ten problem rozwiązać, prowincjał Wawrzyniec, po uzyskaniu aprobaty kapituły zakonnej, postanowił zwrócić się w tej sprawie wprost do Stolicy Apostolskiej, aby ta potwierdziła decyzje swego legata. O pomoc w załatwieniu tej sprawy zwrócił się prowincjał Wawrzyniec do Karola I, króla Węgier, który ją poparł i to z niemałym skutkiem.

Efektem mediacji królewskiej była bulla papieża Jana XXII „Per sancte contemplationis studium", wydana w Awinionie w 1328 r. W Bulli tej papież jeszcze raz uroczyście ponowił nadanie zakonowi reguły św. Augustyna, pozwolił na wybór generała, zwolnił paulinów z obowiązku płacenia dziesięcin z ziem i winnic, które uprawiali własnymi rękami, a także z obowiązku uczestnictwa w synodach diecezjalnych. Doniosłość tego dokumentu polegała także na tym, że papież zatwierdził tu uroczyście paulinów, jak wskazują na to słowa bulli, nie tylko dla Węgier ale i w innych krajach.

Bulla ta w nieznanych okolicznościach zaginęła. Jej brak zauważył generał Mikołaj. Zwrócił się przeto do papieża Klemensa VI o zrobienie kopii z regestrów papieża Jana XXII. Klemens VI bullą „Provisionis nostrae", wydaną w Awinionie 19. VII.1342 r., sporządził odpis zaginionej bulli i uwierzytelnił jej odpis. Uzyskanie dotychczasowych przywilejów i definitywnej aprobaty Zakonu, nie zamknęło jeszcze ust wielu mało życzliwym ludziom. Kronikarz Zakonu zauważa, że mimo wszystko znalazło się wielu takich, którzy krytykowali i negowali dokument papieża Jana XXII oraz jego wierzytelny odpis. Aby temu położyć kres, generał Trystian wysłał odrębnych braci w poselstwie do papieża Urbana V, przebywającego w Awinionie. W odpowiedzi na ich wątpliwości papież wydał bullę „Vestrae devotionis sinceritas" z 1364 r., stwierdzając w niej, że zwrócono się do niego, aby potwierdził i odnowił nadanie paulinom reguły św. Augustyna oraz, aby uczynił to samo w odniesieniu do innych przywilejów nadanych Zakonowi przez papieża Jana XXII. Papież bullą tą zadość uczynił powyższym prośbom paulinów.

Tymczasem przywileje wyżej omówione nie rozwiązały jeszcze nabrzmiałej opozycji wśród duchowieństwa węgierskiego, którym aprobata nie wydawała się faktyczną. By przeciąć raz na zawsze zastrzeżenia, generał Piotr prosił króla Ludwika o interwencję w tej sprawie. Skutek był ewidentny. Król interweniował w sprawie Zakonu u papieża Urbana V, który wydał nową bullę „Apostolicae servitutis" w dniu 14.III.1368 r., potwierdzając w niej wszystkie przywileje dane zakonowi wraz z regułą św. Augustyna.

Był to ostatni dokument papieski, który ukonstytuował prawne istnienie Zakonu i zamknął też usta jego opozycjonistom na zawsze. Nadana przez Stolicę Apostolską w 1308 r. reguła św. Augustyna przyczyniła się do kształtowania duchowości paulińskiej już u początków istnienia Zakonu. Stawiając na czele norm i przepisów przykazanie miłości Boga i bliźniego św. Prawodawca Augustyn, uznawany powszechnie za teologa miłości i patrona chrześcijańskiego humanizmu, wpływał przez wieki na duchową postawę paulinów ubogacając w ten sposób nasze dziedzictwo w nowe wartości. Reguła św. Augustyna należy do najważniejszych dokumentów monastycyzmu zachodniego ze względu na wpływ, jaki wywarła na prawodawstwo zakonne. Została ona napisana przez biskupa Hippony prawdopodobnie w latach 391-402. Precyzując wyraźnie zasadnicze wymagania, reguła św. Augustyna nie określa bliżej form działalności; zaleca umiarkowany ascetyzm, ma nastawienie bardzo praktyczne. Te właśnie cechy nadają jej elastyczność i umożliwiają zastosowanie w różnych męskich i żeńskich społecznościach zakonnych. Obecnie według reguły św. Augustyna żyje około 150 zgromadzeń zakonnych. Życie zakonne według św. Augustyna powinno być odtworzeniem stylu życia gminy jerozolimskiej opisanej w Dziejach Apostolskich. Dlatego w swej regule zwraca uwagę na takie wartości jak: miłość, jedność, ubóstwo, modlitwa wspólna i indywidualna, śpiew, post, czystość serca, upomnienie i przebaczenie win, religijna lektura (potrzeba biblioteki), autorytet i obowiązki przełożonych, władza jako służba, posłuszeństwo i zachowanie przepisów zakonnych.

Poniżej zamieszczamy dwie wersje reguły św. Augustyna, którą nasz Zakon otrzymał. Pierwsza wersja przyjęta tradycyjnie i przeznaczona jest już od dawna do użytku Zakonu paulinów. Drugi zaś przekład został dokonany przez ks. Marka Starowieyskiego na podstawie bardzo dobrego wydania dokonanego przez O. Augustyna Trape. W obydwóch wersjach nie dostrzega się jakiejś zasadniczej różnicy treściowej poza odmienną szatą słowną, innym ułożeniem niektórych fragmentów tekstu i numeracji.

 

 
< Prev   Next >